They Call Me The Devil.

Because I'm Evil....

Login:
Hasło:
Zarejestruj się!
Jęknęłam, czując, że się budzę. Nie pamiętam, żebym zasypiała. Kilka razy mrugnęłam, po czym wreszcie otworzyłam oczy.
Wszystko było w porządku do chwili, gdy się rozbudziłam i zorientowałam się, że nie rozpoznaję miejsca, w którym się znajduję.
Ogarnęła mnie panika. Zaczęłam się kręcić, chcąc stąd wyjść, gdy zauważyłam, że jestem przywiązana do krzesła. Szerzej otworzyłam oczy, a moje serce na moment zamarło.
Gdzie ja do cholery byłam?
Przełykając ślinę, próbowałam sobie przypomnieć, co się wydarzyło. Do głowy przyszła mi noc spędzona z Justinem, wyjście, pokój i nieznajomy chłopak…. Kurwa. On za tym wszystkim stał. Ten gnojek.
Próbowałam uwolnić ręce, ale skończyło się na ryciu po skórze sznurem, którym była obwiązana. Wydając z siebie cichy jęk bólu, syknęłam, zirytowana swoją głupotą.
Stąd musi być jakieś wyjście.
Musiałam je znaleźć. Bóg wie kim są ci ludzie i co chcą ze mną zrobić.
Rozejrzałam się wokół, próbując znaleźć coś, co mogłoby mi pomóc się odwiązać, gdy za drzwiami pojawiły się głosy i zanim zdążyłam się zorientować, co się dzieje, zostały one szeroko otwarte.
Zobaczyłam cztery osoby stojące w wejściu.
-Ładnie, ładnie. Czy to nie dziewczyna Biebera? - zdecydowanie zbyt znajomy głos rozbrzmiał w uszach.
Skąd wiedzieli, że znam Justina?
Spojrzałam na nich spode łba, żeby ukryć swoje myśli.
-Nie jestem niczyją dziewczyną, dziękuję bardzo - warknęłam.
Wiem, że nie powinnam pyskować do grupy facetów, których nie znałam i nie wiedziałam, do czego są zdolni, ale byłam znana z gadania dużo i nie miałam zamiaru pokazać tym idiotom, że się boję.
Jeśli się poddasz, będzie jeszcze gorzej.
Jak widać opery mydlane się do czegoś przydają.
Lekko się zaśmiał.
-Nie musisz kłamać. Wszyscy wiemy, że jesteś związana z Bieberem.
-Nie wiem o czym ty do cholery mówisz - syknęłam.
Nie ma mowy, żebym cokolwiek powiedziała. Zwłaszcza facetom, którzy mnie porwali.
-Wiesz... - przechylił głowę na bok. - Nie toleruję kłamców - syknął, zbliżając się. Stał teraz naprzeciwko mnie.
-Nie kłamię - powiedziałam.
Podniósł brwi.
-W co ty próbujesz grać, mała?
Kątem oka mogłam zobaczyć chłopaka, który dziś rano był w moim pokoju i dwóch innych, którzy stali z łobuzerskimi uśmieszkami. Jeśli tylko mogłabym je zetrzeć z ich twarzy...
Poczułam uderzenie w policzek, odrzucające moją głowę w prawo, sprawiające, że skrzywiłam się z bólu.
-Co do cholery? - warknęłam, odwracając się zszokowana. Patrzył na mnie z rozbawieniem.
-Jeśli jest coś, czego nienawidzę bardziej niż kłamców, są to ludzie ignorujący mnie - opowiedział, krzywo na mnie patrząc.
-Jesteś pojebany - syknęłam z obrzydzeniem. - Jak mogłeś uderzyć dziewczynę? - gnojek.
-To całkiem łatwe, skarbie. Musisz tylko podnieść rękę i przejechać nią po ich twarzy. Właśnie tak - znów mnie uderzył.
Przygryzłam wargę, powstrzymując się przed krzykiem.
Uśmiechnął się.
-Mogę zrobić co mi się podoba, suko, a ty nic na to nie poradzisz.
-Jeśli nie byłabym przywiązana do krzesła, na pewno bym zareagowała, skarbie - powtórzyłam jego słowa. - To śmieszne, że musiałeś mnie związać, żeby zrobić coś tak obrzydliwego.
-Masz rację - pokiwał głową.
Nie odzywając się, podniosłam brwi. Patrzyłam na niego z ciekawością. -Jeśli nie to krzesło, nie zrobiłbym tego. Właściwie zrobiłbym dużo więcej, niż tylko uderzenie cię - łobuzerko się uśmiechnął, podkreślając ukryte znaczenie jego słów.
Odwróciłam wzrok.
-Wiesz - urwał, obchodząc wokół krzesła, na którym siedziałam. - Jak na dziewczynę jesteś całkiem zadziorna... - figlarnie się uśmiechnął, schylając się, żeby być ze mną na jednym poziomie. - Nie dziwie się, że Bieber cię trzyma. Musisz być świetna w łóżku - mrugnął.
-Jesteś obrzydliwy - skrzywiłam się, odwracając głowę, żeby na niego spojrzeć.
-To twoje nowe ulubione słowo czy coś? - położył ręce po moich bokach. - Bo jeśli tak, może powinnaś się przyzwyczaić do mówienia czegoś innego... - znów mrugnął, a uśmieszek na jego ustach zrobił się jeszcze większy. - Będę miał z tobą dużo zabawy - szepnął, przesuwając dłonią po mojej twarzy.
Wzdrygnęłam się, odsuwając od jego dotyku.
Lekko się zaśmiał, po czym wstał.
-Nie będziesz w stanie mnie odepchnąć, kiedy już położę na tobie ręce.
Kątem oka obserwowałam, jak podchodzi do drzwi, szepcze coś do reszty, po czym opuszcza pokój z dwoma nieznanymi mi chłopakami, zostawiając tego, który był u mnie rano.
Ugryzłam język, żeby nic nie mówić i unikałam patrzenia na niego.
Nawet nie zauważyłam, że do mnie podszedł, aż poczułam jego obecność obok. Powstrzymując chęć przeklęcia jego życia, siedziałam bez ruchu, nic nie mówiąc.
Coś metalowego rozbłysło w pokoju, głównie dzięki światłu z małego okna, sprawiając, że zrobiło mi się sucho w gardle, a w moich oczach pojawił się strach.
Powstrzymałam się przed gwałtownym zaczerpnięciem powietrza, gdy czubek noża dotknął mojej twarzy. Przygryzając wargę, nie chciałam pokazać ani odrobiny lęku, na co chłopak łobuzersko się uśmiechnął.
-Szkoda by było zranić tak piękną twarz, czyż nie? - jego głos sprawił, że przeszły mnie ciarki.
Zacisnęłam powieki, nic nie mówiąc.
-Niestety będę musiał - szepnął, po czym przycisnął ostrze mocniej do mojej skóry i zjechał nim po policzku. Przeciął moją skórę, wywołując u mnie krzyk niemożliwego bólu.
Polizał skórę za moim uchem. - Zgaduję, że dostałaś już swoją lekcję - mrocznie się zaśmiał, po czym wyszedł z pokoju, zostawiając mnie samą.
Z całej siły próbowałam powstrzymać łzy cisnące mi się do oczu.
Gdzie jesteś Justin?
~**~
Nawet się nie zorientowałam, że odleciałam, dopóki nie otworzyłam oczu i stwierdziłam, że jest prawie wpół do piątej (patrząc na ilość słońca za malutkim oknem w pokoju).
Prawie zapomniałam, że jestem związana. Próbowałam się rozciągnąć, a moje plecy wygięły się w łuk. Spojrzałam na siebie i zauważyłam, że nie byłam już na krześle. Byłam zaskoczona, że znajdowałam się teraz na łóżku.
Jakim cudem się tu znalazłam?
Kręcąc się, zerknęłam na nadgarstki, które były mocno przywiązane do ramy łóżka.
Syknęłam z bólu, gdy sznur wbił się w moją skórę. Jęknęłam, chcąc się stąd wydostać.
Dlaczego takie rzeczy zawsze przytrafiają się mnie? Czy naprawdę jestem aż tak znienawidzona przez Boga?
Poczułam, że żołądek zaciska mi się od zżerającego mnie niepokoju. Czy kiedykolwiek stąd wyjdę? Umrę? Czy będę mogła jeszcze kiedyś zobaczyć tatę? Czy będę w stanie spotkać Caroline, Chris’a, Drew a nawet Justina? Pociągając nosem, próbowałam zatrzymać łzy chcące zacząć lecieć. Nie mam zamiaru pokazywać tym gnojkom słabości.
Odwracając głowę, syknęłam z bólu pochodzącego z rozciętego policzka i szyi. Miałam wrażenie, jakby ktoś posypał je solą. Przygryzłam wargę, powstrzymując wrzask.
Zamykając oczy zdecydowałam, że najlepiej będzie spróbować znów zasnąć. Może w ten sposób czas upłynie później.
Dosłownie chwilę po tym, jak udało mi uspokoić, prawie wyskoczyłam z własnej skóry, gdy drzwi gwałtownie się otworzyły, a do środka wszedł ten gnojek, znów z łobuzerskim uśmiechem na ustach.
Jeśli wtedy się bałam, teraz byłam zdecydowanie przerażona.
-Patrzcie, kto się wreszcie obudził - usłyszałam ten sam kpiący, irytujący głos. Ten sam, który należał do faceta, przez którego tu jestem. Tego, który zagwarantował, że zrobi ze mną co będzie chciał.
Ciężko przełknęłam ślinę.
-Chyba dziewczyna Biebera jest gotowa na trochę zabawy. Jak sądzicie? Już czas? - uśmiechnął się obrzydliwie, wywołując u mnie odruch wymiotny.
Wszyscy głośno zagwizdali.
Ponownie pociągnęłam za sznury.
-Odwiąż mnie - syknęłam.
Zaśmiał się.
-Nie ma mowy, kochanie. Mam zamiar się z tobą zabawić - potarł ręce, oblizując usta.
-Hej, Mike masz kamerę? - uśmiechnął się, a moje źrenice się rozszerzyły.
Kamera? Po co?
-Pewnie, stary. Jest tu - odwróciłam się i zobaczyłam, że trzyma to w górze, a na twarzy ma wymalowane zadowolenie.
Jeśli nie byłabym związana, kopnęłabym go w twarz.
Odwrócił się i do niego podszedł.
-Dzięki - wziął ją.
-Nie ma za co, Ryan
W gardle zrobiło mi się sucho. Ryan? Kto to do cholery!?
podszedł do szafki i postawił na niej kamerę. Włączył ją, a po chwili zaczęło migać czerwone światełko, sygnalizując, że się nagrywa.
-Justin cię zabije - warknęłam z jadem w głosie. Wiem, że Justin chroni ludzi, na których mu zależy. Jeśli by tak nie było, nie obchodziłby go jego gang.
Chłopak głośno się zaśmiał, a dwóch pozostałych mu zawtórowało.
-Czyżby? W takim razie gdzie on jest, kotku? Bo kiedy ostatnio sprawdzałem to był w twoim domu, i nic sobie nie robił.
-Wal się, Justin pewnie już myśli, jak się ciebie pozbyć chuju.
Mogłam się wydawać pewna siebie, ale w rzeczywistości było całkiem inaczej.
Nie wiedziałam gdzie do cholery był Justin ani czy w ogóle po mnie przychodził. Kto wie? Może odpoczywa u siebie z chłopakami, ciesząc się życiem beze mnie.
Jego twarz spoważniała, nisko warknął.
-Jeśli sama byłabyś mądra, nie mówiłabyś nawet połowy z tego - warknął. - Na twoim miejscu siedziałbym cicho. Wyzywanie mnie jest ostatnim, co powinnaś robić.
Spojrzałam na niego.
-Albo co? Znów mnie uderzysz? Potniesz? - zakpiłam, odwracając głowę. - Dupek.
Gwałtownie złapałam powietrze, czując pięść uderzającą w moją twarz, co sprawiło, że zaczęłam niespodziewanie kaszleć, a moje ciało się odchyliło, przez co sznury jeszcze bardziej wbiły mi się w skórę.
Ryan chwycił moją twarz, zmuszając, żebym na niego spojrzała.
-Zdecydowanie za często otwierasz usta. Powinnaś to do czegoś wykorzystać - warknął z obrzydzeniem, wbijając palce w moją brodę, przez co pisnęłam z bólu.
Wykorzystując resztkę siły, którą w sobie miałam, spojrzałam mu w oczy i, czując narastającą we mnie nienawiść, splunęłam mu w twarz.
-Ty suko! - krzyknął, wycierając ślinę tyłem dłoni, po czym chwycił moją szyję i zaczął mnie dusić.
Zaczęłam desperacko próbować zaczerpnąć powietrza, a moje oczy się rozszerzyły.
-Prze-przestań.
-Zapłacisz za to - syknął i po raz ostatni ściskając moją szyję, rzucił mnie spowrotem na łóżko.
Wzięłam gwałtowny wdech i zaczęłam kaszleć.
Jego klatka piersiowa szybko się unosiła, a twarz była czerwona z wściekłości.
-Możecie już wyjść. Wygląda na to, że tej suce przydałaby się mała lekcja - łobuzersko się uśmiechnął.
Mike razem z drugim chłopakiem pokiwali głowami, po czym wyszli i zamknęli za sobą drzwi.
Ryan wciąż patrzył na mnie z pożądaniem, a w jego oczach tańczyły złośliwe iskierki. Chwycił za rąbek swojej koszulki i ją zdjął, po czym rzucił na bok.
Poczułam, że staje mi serce, a w żołądku się coś przewraca, kiedy chłopak się nade mną oparł. Cicho zaskomlałam, czując się bezużyteczna.
-Teraz ze mną nie wygrasz, suko - mruknął, po czym schylił się do mojej szyi i zaczął ją ssać i całować.
-Nie, przestań - wymamrotałam, próbując się pod nim poruszyć. - Proszę.
Przygryzł moją skórę, pokazując, że nie ma zamiaru się poddać, po czym zaczął szarpać moje ubrania.
Poczułam, że w moich oczach zbierają się łzy.
-Proszę, nie rób tego. Przepraszam - szepnęłam.
-Za późno, skarbie - syknął, po czym przycisnął usta do moich.
Potrząsnęłam głową, chcąc się go z siebie pozbyć.
Ryan’a to nie obchodziło. Wciąż ściskał mnie za boki, miażdżąc mi usta. Zaczęłam płakać, próbując go odepchnąć.
Kiedy wreszcie się ode mnie oderwał, niemal poczułam ulgę, dopóki nie pociągnął mojej bluzki i rozerwał ją jednym pociągnięciem.
-Przestań! - krzyknęłam. - Nie rób tego! Proszę, zrobię wszystko - załkałam. - Proszę...
JUSTIN'S POV
Kiedy dorwę tego skurwiela, zabiję go. Będzie żałował, że kiedykolwiek mnie spotkał.
Jeszcze mocniej zaciskając ręce na kierownicy, kontynuowałem jazdę, mając w dupie, że łamię przepisy.
Skręcając, poczułem, jak serce bije mi coraz szybciej.
Co, jeśli coś jej się stało? Jeśli Ryan ją dotknął?
Warknąłem na samą myśl
-Uspokój się. Krzyknął Thomas - Musisz się skupić na tym, co mamy zrobić. Nie możesz kipieć ze złości, gdy tam wejdziemy, bo od razu cię to przekreśli.
-Jak do cholery mam się uspokoić, jeśli nawet nie wiem co oni z nią robią? Mogli ją nawet zabić! - krzyknąłem, czując, jak rozsadza mnie wściekłość.
Już sama myśl o Ryanie kładącym na niej ręce doprowadzała mnie do szaleństwa.
-Wiem, że to trudne. Nie mówię, że nie możesz się martwić, ale nie pozwól, żeby nienawiść do tego faceta przejęła nad tobą kontrolę. Musisz ją uratować i upewnić się, że gnojek za wszystko zapłaci. Nie będziesz w stanie zrobić obu tych rzeczy, jeśli skupisz się tylko na jego zabiciu.
Kiwając głową, próbowałem się uspokoić. Thomas miał rację. Nie mogłem pozwolić temu przejąć nade mną kontroli. Muszę myśleć trzeźwo.
Skręcając ponownie, nacisnąłem jeszcze mocniej na pedał gazu, przyśpieszając i przekraczając 120 km/h.
Kiedy wreszcie dotarliśmy niedaleko celu, zwolniłem, nie chcą przykuć do siebie uwagi. Doskonale wiedziałem gdzie są, przynajmniej miałem nadzieję, że wiem. Powoli jechałem przed siebie.
Ostatnim, czego potrzebowałem, było zauważenie przez jednego ze znajomych Ryana. Zbliżając się do jego terytorium zauważyłem czerwony samochód, którym dziś rano odjechała Sophii, gdybym wybiegł za nimi wcześniej, nie byłoby tej sytuacji. Zakpiłem, potrząsając głową.
-Wiedziałem.. Byłem pewien, że sukinsyn za tym wszystkim stał.
-A więc to naprawdę on. Pokręcił głową Thomas.
Zatrzymałem samochód i oparłem się o skórzanie siedzenie.
-Będzie żałował, że kiedykolwiek mnie poznał - pochyliłem się i wyciągnąłem naładowany pistolet, po czym podałem go Thomasowi. . - W razie, gdybym potrzebował pomocy, trzymaj. Nigdy nie wiadomo któremu idiocie zachce się strzelać.
http://youtu.be/ktvTqknDobU
Pokiwał głową, biorąc broń i chowając za sobą. Otworzyliśmy drzwi w tym samym czasie, po czym cicho je zamknęliśmy.
Zbliżając się do magazynu, upewniłem się, że nikogo nie ma wokół, po czym zakradłem się wokół domu, Thomas za mną. Wyciągnąłem zza pleców pistolet i się do niego odwróciłem. Kiwnąłem głową, po czym wstałem i wykopałem tylne drzwi z zawiasów. Trzymając przed sobą pistolet, rozejrzałem się wokół. Na szczęście nikogo tam nie było.

Bezszelestnie wchodząc do środka, zajrzeliśmy przez każde drzwi, wykopywaliśmy te zamknięte i przemykaliśmy się po korytarzach.
Usłyszeliśmy głosy dochodzące za drzwi obok. Słuchając przez chwilę, zrozumiałem, że siedziała tam cała jego grupa.
Thomas położył mi rękę na ramieniu, pokazując, że się nimi zajmie. Pokiwałem głową, odwracając się do drugiej strony pokoju, z plecami przyciśniętymi do ściany. Mogłem stąd zobaczyć chłopaków. Nie było tam ani Ryana ani Sophii. Poczułem, że coś przewraca mi się w żołądku.
Mogłem stąd dostrzec schody, ale niestety chłopaki też, więc nie mogłem się tam dostać niezauważony. Posłałem Thomasowi znaczące spojrzenie , które od razu zrozumiał, gdy też zauważył schody.
Ukrył się za ścianą, wystawiając poza nią rękę, po czym kilka razy strzelił, przykuwając ich uwagę.
Przebiegłem przez pokój i w górę po schodach w momencie, w którym zaczęli się zbliżać do Thomasa Martwiłbym się, gdybym nie był pewien, czy sobie poradzi, ale miał już do czynienia z gorszymi rzeczami. Wie, jak ich wszystkich załatwić.
Kiedy dostałem się na górę, zacząłem iść po korytarzu, kopiąc w każde drzwi, chcąc znaleźć Sophii. Doszedłem prawie do końca, kiedy usłyszałem ciche łkanie zza drzwi, które właśnie minąłem.
Powoli do nich podszedłem. Chwytając klamkę, przyłożyłem do nich ucho i usłyszałem znajomy głos błagający, żeby cokolwiek miało się stać, przestało.
To wystarczyło, żeby doprowadzić mnie do szaleństwa. Odsuwając się, z całej siły wykopałem drzwi z zawiasów. Wchodząc, zauważyłem Ryana leżącego na Sophii.
W moich oczach pojawił się błysk mordercy.
Nikt nie dotyka dziewczyny na której mi zależy, nie ponosząc za to konsekwencji.
~*~
Witam wszystkich Bardzo Serdecznie,przepraszam za opuźnienie wakację mnie pochłonęły:) I nie miałam za bardzo czasu dodać,także rekompensatą miał być Zwiastun,sądząc po liczbie komentarzy spodobał się:) Liczę,że i ten rozdział przypadnie wam do gustu,bo bardzoo długoo zajęło mi pisanie go:)
Liczę na szczere komentarze <3<3<3 Do NN<3<3<3
imagesCA1B9QCD.jpg
Tagi: Rozdział.11
03.07.2013 o godz. 16:46
http://youtu.be/tlVOEGwjIPw

Kim my właściwie jesteśmy?.
Jedni sądzą, że są mgłą, która
nadeszła nagle, niespodziewanie.
Pokrzyżowała innym plany, a następnie znikła.
Inni sądzą, że są jak strumień wody, który
powoli płynie przez życie, przemierzając
wysokie szczyty gór, po ciche polanki aż
dopłynie do swojego celu.
Człowiek jest istotą marzeń, doświadczeń i uczuć.
Ludzie są ciągłą zagadką przyszłości.
Więc ‘’Kim jesteśmy’’ ?.
Odpowiedź na to pytanie, powinniśmy odszukać sami w sobie.



(…) -Co ty tu robisz?
-Przyszedłem cię ostrzec.
-Odejdź!.
-Ona ma prawo wiedzieć!.

..........


(…)-Co tu się dzieję?!.
- Od pewnego czasu przyglądamy się sytuacji w San Francisco, nie wyjaśnione zniknięcia, …zabójstwa
-Jesteś moim życiem, zrobię wszystko by cię chronić.

..........



Znaleźć ciebie.
Spojrzeć na ciebie .
To zaledwie przedsionek wyobraźni , ale już niedostępny
moim oślepłym przez żal zmysłom.
Nie potrafię przypomnieć sobie rysów twojej twarzy .
Zatarły się w rozpaczy, jak słowo w plamie atramentu.
Twój głos nie śpiewa we mnie.
We mnie która byłam
najlepszym rezonatorem tego głosu.
Nie śpiewa bo krzyk samotności , zagłuszył cierpliwe wyrazy
wypowiadane twoimi ustami.
Ręce twoje pogubiłam, i usta, i wszystko to co było tobą.
Odeszło.


(…)-Nie należysz do mojego świata.
-Należę do ciebie.
-Nie.
- Wole umrzeć niż cię stracić!.
- Chce cię taką zapamiętać. Zaróżowiona twarz. Bicie serca. Myślałem, że łatwiej mi będzie się pożegnać.

.........


Wyciągnij dłoń Swą silną i smukłą.
Dłoń pełną nabożnych pocałunków.
Wyciągnij dłoń Swoją, w kierunku mojej twarzy,
i zedrzyj z niej bez litości maskę wstydliwości.
Wyciągnij dłoń Swą silną i smukłą,
w kierunku mojej duszy .
Zadając ból, otwórz wnętrze mego ciała.
Dla Siebie.


(…)-Pragnę cię.
-Powiedz gdy cię zranię.
…..
- Ta noc, była najlepszą, od początku mej egzystencji.
........


Gwałtowny uciech i koniec gwałtowny, są one na kształt prochu zatlonego, co wystrzeliwszy gaśnie.

Okres dzieciństwa nie trwa od momentu narodzin, do osiągnięcia pewnego wieku , nie jest tak, że dziecko dorasta, i odkłada na bok dziecięce sprawy, dzieciństwo to królestwo w którym nikt nie umiera.

(…)-Pragnę zemsty rozumiesz!.
-Musisz to załatwić na spokojnie.
(…)-Przygotuj się. Idą po nią.
-Nie dotknął jej.
(…)-Jak możesz ocalić osobę na, której ci zależy.
Kiedy sam nie potrafisz, zapewnić sobie bezpieczeństwa.
- Jestem saciopatą
‘’Słodkim’’ seryjnym mordercą w Californii.
I jestem z tobą.
Bo Kocham Cię.
Po prostu trochę za mocno.
........


Ona ma klasę , Ja jej nie mam.
Jest nowa, Ja nie.
Ona jest niewinna, Mi do tego daleko.

(…)-Chciałabym łamać zasady

Ona jest Sophii Mallette.

(…)-No to łamiemy zasady

Ja Justin Bieber.


I oboje żyjemy, w niebezpiecznym świecie


...............

Więc tak...chciałabym was BARDZO,BARDZO PRZEPROSIĆ za swoja nieobecność na bloblo, ale po prostu nie miałam jak wejść :'( to okropne, gdy przez to co kochasz zawalasz resztę żeczy,takich jak np.Szkoła:( ten Zwiastun jest rekompensatą za brak obecności,mam nadzieję,że wam się podoba:) mam spore plany co do tego opowiadania i wiem,że bedzie ono podzielone na dwie części:) Więc cierpliwości:)Dziękuję wam za 4870 odwiedzin,za 29 obserwatorów i za wasze cudooowne komentarze:). Mam nadzieję,że i pod tym ich nie zabraknie:)
P.S Napisałam już dwa NN,więc jeżeli będzie dość dużo komentarzy,rozdział pojawi się niebawem:)
They Both Live A dangerous Life.jpg
26.06.2013 o godz. 00:03
Lecz jakże kruche bywa szczęście
W nietrwałym świecie z porcelany
Złośliwy wiatr zatrzasnął okno
I książę rozbił się "na amen"
I znowu stoi obok lustra
Na toaletce całkiem sama
I tylko jedna mała kropla
Spłynęła w dół po porcelanie

Anna Patrini-Laleczka z Saskiej porcelany


Wciąż byłem oszołomiony, gestem dziewczyny ona, ona mnie przytuliła. Odwzajemniłem gest, lecz po chwili zacząłem się delikatnie odsuwać. Gdy staliśmy naprzeciw siebie, dziewczyna delikatnie się zarumieniła, na co zachichotałem.
-Co to było?. Zapytałem wciąż lekko oszołomiony.
-No…ten mówiłeś, że masz wszystkiego dosyć. Czasami zwykłe przytulenie pomaga więc…pomyślałam, że tobie no.. wiesz, też.
Na jej słowa, przytaknąłem.
-Jesteś sama?.
-Tak, tata powiedział, że wyjeżdża na trzy dni w interesach.
-Trzy dni?. Zapytałem, a moje oczy od razu się rozszerzyły.
-Tak a co?. Dziewczyna z lekkim chichotem, zaczęła przyglądać mi się uważnie.
-Tak tylko się zapytałem, wytrzymasz tyle.
-Nie mam pięciu lat Justin.
-Jasne, jasne.
-Wejdziemy, czy będziemy tak stali przy twoim samochodzie?.
-A co nie podoba ci się. Zapytałem, przy czym się zadziornie uśmiechnąłem, puszczając dziewczynie oczko, widząc to dziewczyna, zaśmiała się i przygryzła wargę.
-Czasem mam ochotę cię zabić. Powiedziała nadal chichocząc
Pokręciłem głową, i łapiąc dziewczynę za rękę kierowaliśmy się wprost do jej domu. Kręcąc głową we wszystkie strony, zatrzymałem wzrok na naszych splecionych palcach, i od razu oprzytomniałem. Nie wiem jak ona to robi, ale przy niej czuję się inaczej, robię się taki inny, jak nie ja. Delikatnie wyrwałem dłoń z uścisku, patrząc na dziewczynę, serce mi szybciej zabiło, a smutek wypełnił mnie całego, gdy widziałem jaki ból sprawiłem jej wyrywając mą dłoń, dla niej to dużo znaczyło, ona jest inna. Jest delikatna, taka niewinna, a ja, ja nie umiem kochać, nie potrafię. Z zadumy wyrwała mnie dziewczyna.
-Justin.
-T-aak coś mówiłaś?
-Pytałam czy chcesz się czegoś napić, i czy jesteś głodny?
-A umiesz gotować?
-Wieeesz..nauczyłam się od niani
-Niani?.
-Tak. Dziewczyna kiwnęła głową, w stronę kuchni, kierując się w wyznaczone miejsce, zaczęła opowiadać swoją historię.
-Miałam nianię, ponieważ moja mama umarła…a tata? Praktycznie go nie było, zawsze musiał coś załatwiać, sam widzisz ciągle go nie ma, nawet teraz. Powiedziała wyciągając mleko, jajka z lodówki, i garnek, mikser i olej, z pod lady. Przecież dziesięciolatka nie ugotuje sobie sama, praktycznie nic nie zrobi sama. Więc tata zatrudnił nianię, nie powiem była naprawdę w porządku, była dla mnie niczym babcia. Powiedziała miksując produkty, jak się nie mylę na omleta.
-A twoja rodzina?
-Już ci mówiłam, mieszkają we Włoszech… czasami przylatywali, ale przecież nie mogli przylatywać codziennie. Więc byli może trzy razy w miesiącu, to i tak dużo
-Jak ty sobie dawałaś radę
-Nijak, byłam małym dzieckiem, wszystko było inne, gdy była przy mnie mama. Powiedziała ścierając łzę, która spłynęła w dół po jej policzku. Patrzyła się pusto przed siebie, i uśmiechnęła się. Ona była, cudowna, była dla mnie wszystkim. Przez jakieś dwa lata, nie mogłam się pogodzić z jej śmiercią, czasem myślałam, że to jakiś zły sen.. i, że ona wróci, że żyje. Ale tak nie było, na niczym mi nie zależało, naprawdę na niczym, odpuściłam sobie wszystko, naukę wszystko prócz baletu.
-Nie mówiłaś , że lubisz balet.
-Bo go nie lubię.. ja go kocham, gdy jestem zła, zaczynam tańczyć.. to mnie uspokaja. Zaczęłam tańczyć dzięki mojej mamie. Powiedziała i uśmiechnęła się blado. Ona kochała taniec, kochała balet, zawsze zabierała mnie na przedstawienia, na balet. Pokochałam to tak mocno jak ona.
Gdy mówiła o swojej mamie, w jej oczach można było dostrzec łzy, nawet nie wiedziałem jak było jej trudno, i jaka nieszczęśliwa była. Może i miała tatę, który mógł jej dać wszystko, wszystko prócz rodzinnego ciepła, w stałym skupieniu postanowiłem wysłuchać wszystkiego co mówi. Zsuwając omlety z patelni na talerz, pięknie udekorowała obydwa omlety, gdy wszystko było przygotowane, wróciliśmy do salonu gdzie dziewczyna wróciła do ponownego opowiadania.
-Widzisz ona zawsze, była taka.. pełna pasji , zawsze była pozytywnie nastawiona, kochała pomagać innym ludziom, zawsze miała dla mnie czas, zabierała mnie w przeróżne miejsca, można powiedzieć, że miałam wszystko, a przynajmniej dzięki mojemu tacie mogłam mieć wszystko, jej nigdy nie interesowały pieniądze, pokazywała mi jak żyją inni ludzie, że wcale nie jest tak kolorowo jak w bajkach, świat który nas otacza jest piękny, ale też i okrutny, i ona zawsze mi to pokazywała. To ona nauczyła mnie tańczyć, zawsze chciała abym została baletnicą. Uśmiechnęła się przez widoczne łzy.
-Gdy podczas moich występów, zerkałam na publiczność i widziałam ją taką szczęśliwą…taką dumną, tak bardzo się cieszyłam.
-Jak ona się nazywała
Dziewczyna słysząc to, od razu się uśmiechnęła.
-Victoria, była taka…piękna.
- To opowiedz o niej.
-Była bardzo wysoka, miała piękne wyraziste rysy twarzy i jasną karnację niczym laleczka z porcelany. Jej twarz była blada jak pergamin, zaróżowione policzki pokrywały małe, nieliczne piegi a, gdy jej kąciki ust się unosiły, odkrywały się bardzo widoczne kości policzkowe. Miała zgrabny nosek i pełne usta. Cienkie czarne brwi, które idealnie współgrały z jej dużymi niebieskimi oczami, które zasłaniały długie rzęsy. Jej długie kasztanowe włosy, sięgały jej do pasa i świetnie współgrały z jej jakże szczupłą sylwetką. Miała piękny szczery uśmiech i rozmarzone spojrzenie. Choć jej ulubionym kolorem był, jasny róż, beż i inne ciepłe kolory to także kochała kolor czarny, lubiła ten nieskazitelny żadnym innym, głęboki i przenikający kolor. Według niej był szlachetny, bardziej stanowczy niż pozostałe barwy. Jej pasją był balet, od zawsze kochała ten taniec, uważała, że jest bardzo prawdziwy a dziewczyny, które tańczą balet są wrażliwe, delikatne i czułe. Kochała również, czytanie powieści kryminalnych z nutką romansu, interesowała ją również moda. Uwielbiała szkicować ciuchy, bądź baleriny, miała duszę artystki. Ludzie postrzegali ją jako marzycielkę z dobrym sercem i poczuciem humoru.. osobę wybitnie utalentowaną, jako baletnicę, zresztą.. jej wygląd mówił sam za siebie.
-Masz jakieś jej zdjęcia
-Jasne, poczekaj zaraz je przyniosę. Dziewczyna wstała od stołu i podeszła do komody, która stała w salonie. Po kilki chwilach wróciła, z albumem i z.. chyba pozytywką w rękach, gdy usadowiła się na swoim miejscu otworzyła pierwszą stronę albumu.
-To właśnie moja mama , miała tu z dwadzieścia lat. Dziewczyna pokazała na ciemno włosom piękną kobietę, muszę przyznać była bardzo piękna, Sophii była do niej bardzo podobna, różniły je tylko oczy. Soph miała piękne hipnotyzujące brązowe , a jej mama miała piękne duże jak ocean błękitne.
-Jesteście bardzo do siebie podobne
-Dziękuję. Powiedziała przekręcając na kolejne strony.
-A tu ze swoim partnerem, to był jej ulubiony występ.
***
Po pewnym czasie skończyliśmy oglądać album ze zdjęciami, i po obejrzeniu go mogę stwierdzić, że Sophii.. kurwa była naprawdę ładnym dzieckiem, nastolatką.. nie to, że teraz nie jest ładna, ale kurwa brak słów, ona i jej mama są jak siostry bliźniaczki. Otrząsając się zauważyłem, że dziewczyna w ręce trzyma pozytywkę którą przyniosła wraz z albumem.
-A to co?.
-Pozytywka. Mojej mamy, dostała ją gdy tylko przyszła na świat, a gdy urodziłam się ja podarowała ją mi, i od zawsze przed snem włączała mi ją i zasypiałam, lubię jej słuchać. To piosenka o mieszczańskich bibelotach, a w nich ukryte uczucia ludzi, których już być może nie ma, a te uczucia zostały zaklęte w porcelanie.
-Włącz. Dziewczyna spojrzała na mnie, i na pozytywkę i po chwili ją nakręciła.
http://youtu.be/TcMkHHRpLVk

Spojrzałem na Sophii i zauważyłem, że podśpiewuje piosenkę patrząc na zdjęcie swojej mamy. Piosenka była o dziewczynie, która straciła miłość, o zaklętych uczuciach tak jak mówiła Sophii.
-Chodź nie przepadam za tego typu muzyką, to jest naprawdę piękna melodia. Uśmiechnąłem się delikatnie co dziewczyna odwzajemniał.
-Idziemy na górę? Jestem troszkę śpiąca.
-Jasne, a to?. Wskazałem na brudne naczynia, leżące na stole.
-Hmm… Włożę to do zmywarki co zajmie mi chwilkę.
Dziewczyna zabrała naczynia i poszła do kuchni z, której po chwili wyszła.
-Widzisz, możemy już iść na górę. Uśmiechnęła się i zaczęła wchodzić na górę, patrząc przez chwilkę na nią, zacząłem iść za nią, widząc jak jej ręce samowolnie wiszą złapałem ją za rękę. Dziewczyna od razu się odwróciła, patrząc na nią złapałem jej drugą rękę i obydwie przycisnąłem do swojej klatki piersiowej, po czym delikatnie musnąłem jej usta. Odrywając się ode mnie, nasze czoła się zetknęły jej włosy zakrywały nasze twarze, dziewczyna płytko oddychając pocałowała mnie w policzek.
-Jestem zmęczona. Przytaknąłem głową i wziąłem dziewczynę na ręce. Dziewczyna zaczęła się śmiać.
-Ale co ty robisz..
-Powiedziałaś, że jesteś zmęczona tak?
-Taak.
-No więc…
Weszliśmy do jej pokoju , gdzie odstawiłem dziewczynę na podłogę a ta poszła do łazienki. Odczekałem chwilkę, i gdy usłyszałem puszczaną wodę, podszedłem do komody, i zacząłem oglądać jej zdjęcia. Na jednym miała włosy zawiązane w koka, i wyglądała jak mała modelka, na tym zdjęciu mogła mieć z pięć lat nie więcej, przeszedłem do kolejnego, gdzie było zdjęcie na którym ma na sobie strój baleriny a uczesana jest w wylokowanego kucyka, ciemna karnacja, brązowe duże oczy i ten słodki malinowy uśmiech. Jest taka piękna.
-Co robisz. Zapytała dziewczyna, a ja aż odskoczyłem od komody ze zdjęciami. Spojrzałem na nią i zauważyłem, że była ubrana w cienką, czarną koszulę nocną, która sięgała jej do pupy i prześwitywała jej czarne, koronkowe majtki, od razu zrobiło mi się gorąco, oblizując usta natychmiast poprawiłem swoją postawę.
-Oglądam, byłaś ładnym dzieckiem
-Nieprawda
-Ej, ode mnie nie słyszy się takich słów więc mówię szczerą prawdę, mówię co widzę.
Dziewczyna uśmiechnęła się nieśmiało, a jej opalone policzki pokrył wielki rumieniec
-Dziękuję, możesz już pójść się umyć, naszykowałam świeże ręczniki i szczoteczkę
-Dzięki . Podszedłem do niej i delikatnie ucałowałem jej policzek, kierując się do łazienki, zerknąłem na dziewczynę która trzymała się za policzek i uśmiechała się słodko, od razu uśmiech wkroczył na moją twarz, jeszcze przez chwilkę na nią patrzyłem lecz po chwili wszedłem do łazienki.
Po skończonym prysznicu ubrałem się w szare dresy, które ostatnio u niej zostawiłem po czym , udałem się do pokoju, gdzie zastałem dziewczynę, która już leżała zakryta kołdrą w łóżku, na mój widok uśmiech wkroczył na jej twarz a jej ręka poklepała miejsce obok niej, podszedłem do niej i szybko wskoczyłem do łóżka, zakrywając się kołdrą. Dziewczyna leżała tyłem do mnie, więc postanowiłem się przybliżyć, położyłem rękę na jej talii a moja broda oparła się o jej piękne kasztanowe włosy. Moja ręka leżąca na jej talii natknęła na jej, więc złączyłem nasze dłonie. Z góry spojrzałem na twarz dziewczyny i zauważyłem, że nie spała patrzyła na nasze dłonie i się uśmiechała. Ona nie zdaje sobie sprawy jaka słodka jest. Pociągnąłem jej dłoń, tym samym odwracając ją w moją stronę, przycisnąłem ją do swojego torsu nadal trzymając jej dłoń i usadowiłem swoją głową na jej ramieniu.
-Nigdy wcześniej się nie przytulałem, mogę być w tym kiepski. Zaśmiałem się , a dziewczyna jeszcze bardziej schowała swoją głowę w mój tors, tym samym jedną wolną ręką drapiąc moje plecy. Jęknąłem w jej włosy, przyciskając ją jeszcze bardziej do siebie.
-Ja też jeszcze nigdy nie przytulałam chłopaka w dodatku, w moim łóżku. Zaśmiałem się cicho, gładząc jej włosy.
-To dobrze, bo chcę być pierwszym, który będzie z Tobą tak blisko, kochanie.
-Lubię cię. Powiedziałem wprost w jej włosy, usłyszałem jedynie chichot dziewczyny.
-Ja ciebie też lubię, Bad Boyu ty. Obydwoje wybuchliśmy śmiechem.
-Wiesz Justin mam dla ciebie ksywkę
-Jaką?. Zaciekawiony popatrzyłem na nią z góry, choć ona wciąż wtulała się w mój tors
-Wiesz… You’re Devil. Zaśmiałem się, kiwając twierdząco głową.
-Czyli Devil
Sophii tylko przytaknęła.
-No to będzie Devil.
Powiedziałem po czym znów przycisnąłem ją do siebie.
***
POV SOPHII
- Och, do kurwy nędzy, wyłącz to cholerstwo - Justin zawołał poirytowany w poduszkę, przez co zdałam sobie sprawę, że dzwoni budzik.
Czułam ciepło jego ciała obok siebie, na moim karku pojawiły się małe kropelki potu, taka gorąca była jego skóra. Wolną rękę wyciągnęłam w stronę szafki nocnej i po omacku wcisnęłam przycisk drzemki w budziku i irytujące piszczenie ustało. Justin wydał z siebie zadowolony jęk.
-Nie chcę mi się wstawać. Sapnął
-Mi też
-Więc nie wstajemy
-Dobrze Devil
Zaspany roześmiał się, obejmując mnie ciaśniej ramieniem. W nocy odwróciłam się do niego plecami i teraz nasze palce były splecione na moim brzuchu. Nie wierzyłam w to, co się ostatnio dzieje w moim życiu, pierwszy raz od dziewięciu lat jestem szczęśliwa z Justinem. Popatrzyłam na budzik i na swój brzuch, i postanowiłam zejść zrobić coś do jedzenia, rozplątując nasze nogi i palce i już wstawałam ale uniemożliwił mi to Justin, przycisnął mnie do siebie mocniej.
-Nie idź proszę.
-Chciałam zrobić coś do jedzenia
-Ja zrobię tylko daj mi chwilkę
-Ty zrobisz jedzenie?.
-Tak tylko daj mi jeszcze chwilkę.
Powiedział po czym… ucałował mnie w głowę, po kilku minutach spojrzałam w górę i zobaczyłam śpiącego Justina. Kiedy wyszłam z łóżka, musiałam złapać równowagę, prawie potykając się o własne nogi. Lekko kręciło mi się w głowie, czułam się, jakbym obudziła się z kacem, chociaż jedyne co piłam wczoraj to zwykła herbata . Justin nawet nie próbował opuścić wygodnego łózka, więc skorzystałam z okazji, idąc do łazienki. Kiedy byłam w środku, skorzystałam z toalety, a następnie odkręciłam kurek i spryskałam wodą swoją rozgrzaną twarz i szyję. To pomogło mi się trochę rozbudzić, a kiedy spojrzałam na swoje odbicie w lustrze, kąciki moich ust uniosły się ku górze. Wierzcie lub nie, ale właśnie spędziłam całą noc przytulając się z Justinem. Głos w mojej głowie ekscytował się. Rozczesując włosy i starając się je rozplątać myślałam o tym, co Justin mi powiedział zaledwie kilka godzin temu.
‘’ Nigdy wcześniej się nie przytulałem, mogę być w tym kiepski.’’
‘’Lubię Cię’’
‘’ To dobrze, bo chcę być pierwszym, który będzie z Tobą tak blisko, kochanie.’’
Pamiętając to wszystko - a szczególnie ostatnie zdanie - miałam zawroty głowy i nie musiałam nawet nakładać różu na policzki, bo już były różowe. Uczesałam włosy, po prostu je rozpuściłam i wyprostowałam , dokończyłam swój makijaż, pociągając rzęsy tuszem, malując usta błyszczykiem. Wychodząc z łazienki, usłyszałam jakiś delikatny hałas, a jego źródłem był bardzo śpiący Justin, zakładający koszulkę i buty. Więc tym razem zero podziwiania jego umięśnionego torsu dla mnie.
- Możesz skorzystać teraz z toalety, jeśli chcesz - Zaproponowałam, wskazując kciukiem na drzwi za siebie.
-Miałaś zaczekać, ale ok - Posłał mi bezczelny, choć jeszcze senny uśmiech, zanim wszedł do środka.
-Przepraszam naprawdę jestem głodna
-Jasne, wybaczam ci
-Dziena Devil
-Ja ci dam Dzien Devil laleczko z porcelany
-Ej
-No co skoro ja Devil to ty nie może laleczka z porcelany to za długie, więc będziesz hmm… baletnicą
-Dobra mi pasuje
-Mi też
Poszłam do garderoby i szukałam jakiegoś stroju. Ponieważ nie byłam w nastroju na coś skomplikowanego, wybrałam parę czarnych legginsów, buty bojowe a na górę biały luźny bezrękawnik z wielkim, czarnym napisem SWAG. Na prawą rękę założyłam złoty zegarek, i trzy czarne bransoletki ze złotymi wystającymi ćwiekami. Wyjęłam jeszcze kurtkę w kolorze zgniłej zieleni z rękawami z czarnej skóry, gdybyśmy postanowili gdzieś wyjść a dziś było dosyć zimno, rzucając kurtkę na fotel usiadłam na nim . Kiedy Justin wrócił do pokoju, byłam już ubrana i gotowa do zrobienia śniadania.
***
Po skończonym posiłku postanowiliśmy pojechać do Justina, ponieważ on musi coś załatwić na mieście, nie chciał mnie wziąć ale udało mi się go przekonać. Pobiegłam do swojego pokoju w zamiarze wzięcia swojej kurtki, i gdy go otworzyłam uderzyła we mnie fala gorąca, ponieważ zobaczyłam….

Laleczka z saskiej porcelany
twarz miała bladą jak pergamin
na zawsze odszedł ukochany
a ona wciąż tęskniła za nim
Jej siostrą była dumna waza
A bratem zabytkowy lichtarz
Laleczka z saskiej porcelany
Maleńka śliczna pozytywka.

Anna Patrini-Laleczka z Saskiej porcelany

Hejka!!
Więc tak,dodałam na życzenie http://sexy-chick.bloblo.pl/ dłuugie ;) (sama chciałaś:)) przedmioty poprawiłam i mam spokój,teraz rozdziały będą pojawiać sie regularnie. A więc mam nadzieję,że rozdział przypadł wam do gustu;) Liczę na sporo pozytywnych komentarzy<3<3<3<3
Do NN<3<3<3<3
laleczka2.jpg
laleczka3.jpg
68562_186326791518250_1659901576_n.jpg
Tagi: Rozdział.10
16.06.2013 o godz. 18:46
" Z kubkiem herbaty w dłoniach, z papierosem w ustach. Z twoim zdjęciem na biurku, ciągle powtarzam sobie jaka byłam głupia, pozwalając ci wyjechać. Nadal czekam, bo wiem że tęsknisz, że potrzebujesz, doskonale wiem że wrócisz. Nieważne jaka odległość, jeśli miłość jest prawdziwa. Próba czasu, próba cierpienia, potęgująca tęsknota ,potęgująca miłość. "


POV 3 OSOBY
Justin opuścił pokój zanim wzeszło słonce, zostawiając Sophii samą pod kołdrą. Miejsce opok niej było teraz puste. Przebiegając dłonią po swoich rozczochranych włosach, Justin wypuścił oddech pełen ulgi. Jego nerwy były ukojone - tak, jak to możliwe i przez chwilę - nie widomo jak długo trwającą - był odprężony. Otwierając drzwi od swojego auta, Justin szybko do niego wszedł, po czym z wielkim żalem opuścił dom Sophii, zostawiając ją samą. Wczorajszej nocy nie doszło do niczego, nie liczyć tego, że prawie uprawiali sex, byli zadowoleni, choć nie wypełnieni, byli puści każde chciało siebie, lecz każde się bało. Wchodząc do swojego domu, Justin automatycznie się uśmiechnął, widząc Chris’a siedzącego na krześle i jedzącego.
-Hej, Chris - krzyknął, zaskakując mężczyznę, który dopiero po chwili uświadomił sobie, że to tylko Justin.
-Hej, a co ty tak z rana przyłazisz?
-Byłem u Soph
-Soph?
-No u tej dziwki znasz nie?
-Znam, i ją lubię. Jak widzę, nie tylko ja
-Pff. Że ja ją lubię, weź lecz się na nogi, bo jak widzę na mózg już za późno
-Nie oszukuj się, przecież widzę, że coś do niej czujesz, nie jesteś z kamienia
-Owszem nie jestem, ale nie rozpędzaj się
-Lubisz ją to widać
-Ja nikogo nie lubię
-A jednak, to co wczoraj robiliście huh, co robiłeś ten cały czas, bo gdy ty byłeś zajęty, dziwnym trafem ona też była zajęta
-Co ja ci na to poradzę
-Może reszta jest ślepa, ale ja nie. Mnie nie oszukasz Justin, za dobrze cię znam
-Nic do niej nie czuję, to kolejna do mojej kolekcji zaliczę i z głowy. Chcąc załagodzić sytuację, Justin delikatnie się uśmiechnął.
-Wątpię, że ją zostawisz. Nawet teraz, o czy myślisz… nie mów ja wiem . O NIEJ.
-Nie prawda
-A jednak
-Dobra mam dość idę do siebie
-Tylko poczekaj. Znam ją, może nie za dobrze.. ale jest naprawdę fajna, Caroline ją uwielbia, dużo przeszła, i nie jest jak inne suki które pierdoliłeś. Przemyśl to sobie
-Nara. Szybko się żegnając Justin, wparował do swojego pokoju, gdzie zdjął wszystkie ubrania - i wszedł do łazienki. Odkręcając wodę, wszedł pod prysznic, pozwalając gorącej wodzie trysnąć na jego skórę.
Woda spływająca mu po karku, przywróciła Justinowi spokój. Kochał brać rano długie prysznice , ponieważ pozwalało mu to uciec od rzeczywistości. Właśnie dlatego, gdy skończył myć włosy i zakręcił wodę, czuł się jakby wracał na ring, na kolejną rundę.
Susząc włosy do perfekcji, Justin owinął ręcznik na biodrach, po czym wyszedł z powrotem do pokoju, kładąc się na łóżku, rozmyślał to co powiedział do niego wcześniej Chris. Raz jej chciał, raz nie, nie wiedział co wybrać. Wcześniej wiele razy był skrzywdzony, za każdym razem obwiniał siebie, nienawidził się gdy coś w jego życiu się kończyło. Gdy dotarło do niego, że to nie jego wina. Od tamtej pory, traktuje dziewczyny z góry jak szmaty, wbił sobie do głowy, że one nie kochają jego, tylko jego kieszeń. Nie wiedział tylko, że jego motto nie powinno tyczyć Sophii, ona nie zawiniła niczemu, ona chce go tylko poznać. Choć wiele razy był dla niej miły i czuły, to także wiele razy traktował ją jak zwykłego śmiecia, i to ją raniło. Wstając na nogi, Justin ubrał się w pierwsze lepsze ciuchy, wystające z jego szafy, czyli dżinsy biały top i srebno-szarą kurtkę, po czym na nogi ubrał czarne buty sięgające za kostkę, a na rękę czarny zegarek. Justin odwróciwszy się spojrzał w lustro i zaczął układać swoje perfekcyjne włosy. Po skończeniu ogarnięcia się, dziś wraz z resztą chłopców miał złożyć wizytę swoim kolejnym wrogą, tym razem miał się zmierzyć ze swoim znienawidzonym gangiem, z ‘’The Breakers’’ , od zawsze ich nienawidził, choć najbardziej nienawidził ich przywódcy, Ryana Floresa. Zawsze miał z nim na pieńku, kiedyś się przyjaźnili, lecz Ryan zaczął się odsuwać, znikał na dłuższy czas. Mówiąc, że znalazł sobie jakąś dziewczynę, pewnego wieczora Justin poszedł za nim, zastał go w jednoznacznej sytuacji z aktualną wtedy swoją dziewczyną, i to właśnie od tamtej pory Justin stosuję motto, dotyczące każdej jego zdaniem dziewczyny. I to właśnie od tamtej pory nienawidzi Ryana jak i dziewczyn, choć Sophii jest jego częstym wyjątkiem. Jadąc samochodem, Justin już się uśmiechał, że to właśnie dziś policzy się z Ryanem, zabijanie kogoś do dla niego błahostka , czasem przynosi mu to nawet ulgę, i dobry humor , dziwne prawda?, ale tak jest, a myśl o zabiciu kogoś kogo nienawidzi całym swoim sercem, powodowała chytry uśmiech na jego twarzy. Widząc, że zbliża się do wyznaczonego miejsca, jego podniecenie rosło.
-Dziś zabiję sukinsyna. Warknął przez zaciśnięte zęby Justin.
-Musisz się opanować, rozumiesz?
-Mamy się z nimi dogadzać tak?, pamiętasz?, a nie zabijać
-Mam dość zwlekania, on zapłaci za to co zrobił.
Chłopcy próbowali go uspokoić, lecz na marne on ich nie słuchał. On pragnął zemsty.
-Dziś to się stanie
-Jeżeli tak się będziesz zachowywać, to nie wypuszczę cię z samochodu Bieber.
-Wiem co robię Wayne.

W TYM CZASIE U SOPHII
-Chyba się zauroczyłam.
-A może raczej zakochałam hmm…
Zastanawiałam się wciąż nad słowami Caroline, nie mogłam zapomnieć o wczorajszej nocy, później się nic nie wydarzyło, tylko spaliśmy. Ale wcześniej, to w jaki sposób mnie całował, dotykał, przyprawiało mnie o ciarki. To było cudowne uczucie.
-Soph, Justin to fajny chłopak ale, bardzo niebezpieczny.
-Wiem, wiem co ja poradzę na to, że mi się podoba
-Wiesz chłopak nie jest ze stali, a jeszcze widząc cię w tym szlafroku, haha już sobie wyobrażam jego minę
-No, wielkie ‘’O’’ ha. Ciekawe dlaczego musiał iść, nawet się nie pożegnał.
-Widzisz Soph, on ma inne podejście do dziewczyn, nie chcę abyś przez niego płakała kochanie.
-O co ci chodzi?
-Widzisz… no jak ci to powiedzieć. On nie traktuje dziewczyny jak normalny chłopak. On traktuje je jak przedmiot, lubię go ale, proszę nie wyobrażaj sobie za dużo. Zaczekaj aż on znormalnieje
-Wiem, wciąż próbuję się opanować, ale nie mogę. Wkurza mnie to fakt, ale pociąga mnie niesamowicie
-Wiem nie można mu się oprzeć
-Taa..
POV JUSTIN
-Nie będę się niczym z tobą dzielił Flores
-Jeszcze się przekonamy, widzisz wiem o tobie więcej, niż myślisz
Zacisnąłem mocno zęby, jak mnie ten facet wkurzał. Tak bardzo chciałem zobaczyć jak cierpi, tak bardzo pragnąłem się na nim zemścić.
-Widzisz Bieber, tak ostatnio usłyszałem, że przygarnąłeś sobie nową dziunię nieprawdaż, hmm.. jak tam ona Sophii tak.
Moje ręce zamieniły się w pięści, zęby dygotały, skąd on wiedział o Sophii, nie pozwolę mu jej tknąć. W tym momencie ochota na zabicie go wzrosła tysiąc razy mocniej. Podchodząc do niego, zadałem mu cios prosto w nos. Chłopak zwinął się z bólu, szarpnąłem go za kurtkę, podnosząc by spojrzał na mnie, moja twarz była cała czerwona ze złości, byłem ku kresu wytrzymałości. Chłopak patrząc na mnie zaśmiał się, a ja wyciągając pistolet, przysunąłem go do jego twarzy.
-Posłuchaj mnie uważnie. Spójrz na nią, ale tknij ją, przysięgam, że zabiję cię bardzo boleśnie.
-Proszę Bieber ma uczucia, zapomniałeś o Barbarze? Hmm..
-Zaraz cię TU zabiję rozumiesz, jeszcze chwila a będziesz leżał błagając o litość.
-Bieber, puść go już, magazyn jest nasz, jak ta cała dzielnica lepiej dla was, jeśli nie będziecie się zbliżać do naszych miejsc. Powiedział Thomas. Nie mogłem go słuchać, ponieważ cały mój gniew był zbyt silny. Puściłem chłopaka, ostatni raz na niego patrząc.
-Nie zbliżaj się do niej rozumiesz, ani do moich miejsc.
Przerażony chłopak przytaknął i razem ze swoimi chłopakami wyszli z mojego magazynu. To samo zrobiłem ze swoimi kumplami.
Będąc już pod domem, ja tylko zmieniłem samochód, a reszta miała wejść do domu, ale zauważyłem jak Chris przystaje obok.
-Jedziesz do niej. Spytał pewny swoich słów.
-Tak.
-Oszukujesz sam siebie Bieber.
Prychnąłem sam do siebie, i już po kilku chwilach jechałem pod dom Sophii. Tak jadę do niej, muszę zobaczyć czy nic jej nie jest, i może przy niej poprawi mi się humor.
Będąc już pod jej domem, zauważyłem jak idzie akurat w moją stronę, wysiadając z samochodu , oparłem się o jego maskę. A dziewczyna po chwili już stała obok.
-Co jest?. Spytała niepewnie , wypuściłem głośno powietrze, odchylając głowę do tyłu.
-Nic, ciężki dzień, mam po prostu wszystkiego dosyć. Powiedziałem łamiącym głosem. Po chwili poczułem coś dziwnego, coś ciepłego, otworzyłem oczy i zobaczyłem, jak drobniutkie ciało dziewczyny przytula moje.

OMG!!! 20KOMENTARZY POD POPRZEDNIM ROZDZIAŁEM O.o ..
Niespodziewałam się!! BARDZO,BARDZO ZA NIE DZIĘKUJĘ, aż się wzruszyłam;) Dziękuję i mam nadzieję,że ten rozdział również wam się spodobał, więc nie doszło do niczego, ale może dojść;)
488041_186308164853446_1709813947_n.jpg
Tagi: Rozdział.9
07.06.2013 o godz. 15:04
Wyciągnij dłoń Swą silną i smukłą ,
dłoń pełną nabożnych pocałunków.
Wyciągnij dłoń Swoją w kierunku mojej twarzy ,
i zedrzyj z niej bez litości, maskę wstydliwości .
Wyciągnij dłoń Swą silną i smukłą
w kierunku mojej duszy ,
zadając ból .
Otwórz wnętrze mego ciała .
Dla Siebie .
Wyciągnij dłoń Swą silną i pełna ciepła,
i zmaż z mych oczu, niepewności łzawej ślad .
Zadając rany,
zmuś dłonie zamknięte, do pieszczot cierpliwych .
Wyciągnij dłoń Swoją drogą,
i otwórz wnętrze Mego serca.


(..CD..)

Nie zdążyłam się odezwać, ponieważ poczułam usta muskające moje. Pogłębiłam pocałunek, moje dłonie powędrowały na jego kark, a jego na moje uda podnoszące je tak, że teraz umiejscowiły się na jego biodrach. Nie wiedziałam co ja robię, ale nie opierałam się mu. Będąc już na górze, obok mojego pokoju, Justin nogą kopnął drzwi, które po chwili się otworzyły. Gdy przekroczyliśmy próg mojego pokoju, chłopak zwinnie zamknął drzwi, nie minęła minuta a ja czułam pod sobą miękki materac, nie mogłam oprzeć się urokowi tego chłopaka, chciałam go, chciałam go całego. Nie mogąc dłużej czekać, pociągnęłam chłopaka za kark, przybliżając go do siebie bardziej. Nasze pocałunki były bardzo szybkie, mogę ująć, były bardzo agresywne, widząc, że chcę więcej, chłopak uśmiechnął się łobuzersko po czym, nagryzł moją wargę i wpił się w moje usta zachłannie całując. Opuszkami palców drażnił moje podbrzusze, a jego pocałunki zaczęły schodzić niżej, zatrzymane na mojej szyi, Justin zaczął ją całować, ssać by po chwili dołączyć do tego swój język, nieopanowany jęk wydobyty z moich ust. Chłopak zaczął podmuchiwać miejsce, w którym przed chwilą składał mokre pocałunki, po danej mi pieszczocie, zaczął jechać z pocałunkami niżej. Teraz całował mój dekolt, zaczął jeździć językiem jeszcze niżej, zatrzymując się przy brzuchu, który po chwili zaczął całować. Podniósł się delikatnie i zachłannym spojrzeniem, zmył mój wstyd, dłońmi pokrył brzemienne milczenie, wpił w usta i zabrał z nich drżenie. Podniósł wzrok ku góry i nakierował go na mnie, szybko pozbył się mego szlafroka, ja nie dłużna zdjęłam mu bluzkę, po czym również spodnie. Będąc w samej bieliźnie, dotarło do mnie co ja do cholery robię, że za chwilę to co dla mnie najważniejsze, oddam chłopakowi którego znam tylko chwilkę. Przybliżając się, chłopak zaczął od nowa całować mnie całą, poprzednie myśli zmyły się spod świadomości, i zostałam Ja. Nieświadoma która odda się temu, którego chciała poznać za wszelką cenę. Nadal byliśmy tylko w bieliźnie, chłopak zaczął poruszać się powoli wzdłuż mojej strefy intymnej, doprowadzając do cichego jęknięcia mojego, jak i jego. Ocierając i poruszając się delikatnie, wciąż całował moją szyję, szczękę i usta. Dłońmi jak wąż oplótł me ciało, wciąż mało, mało. Stłumiony krzyk, przyspieszony rytm i bicie serc, ciepło ogarniające całą mą duszę

POV JUSTIN
Była taka seksowna, nie opierała się mi, sam też tego nie robiłem. Gładziłem palcami jej policzek, uśmiechając się przy tym, musnąłem jej wargi, pogłębiając pocałunek. Gdy widziałem ją, w samej bieliźnie, nie mogłem się oprzeć. Chęć na nią, samo to, że tak bardzo chciałem jej posmakować, jej niewinność, naiwność, jej smutek gdy usłyszała, że mi na niej nie zależy. Była urocza i seksowna , piękna i szczera, a ja sam, nie mogłem się jej oprzeć. Zauważyłem, że dziewczyna się przekręca i teraz to ja leżałem pod nią, swoimi słodkimi ustami, muskała mój tors, tym samym schodząc niżej i wyżej, przy mojej szyi, tam zaczęła składać lekkie pocałunki, dołączając język, dłońmi zaś gładziła mój tors, gdy moje ręce objęły ją w biodrach przyciskając ją bardziej.
-Pragnę cię całą. Jęknąłem w jej włosy, powiedziawszy to dziewczyna od razu wpiła się w moje usta. Samym swym dotykiem rozpaliła me zmysły, całując jej usta gorące tracę kontrolę. Dotykiem objęła mnie w posiadanie, włosami otulając mą twarz. Otarła się o moje kroczę, a wypukłość w mych bokserkach, mówiła sama za siebie. Jęknąłem, odchylając głowę do tyłu, tak bardzo jej pragnąłem. Oczami chłonąc extazę, otwierając się ku zapomnieniu, poddaję się jej bezgranicznie. Przewracając ją z powrotem, czyli będą znów nad nią, całowałem jej zakryte piersi, tyle na ile mi pozwalał kujący materiał biustonosza. Moje zachłanne spojrzenie chciało ujrzeć jej piękne całkiem nagie ciało, lecz nie teraz, musiałem się powstrzymać. Smakując słodycz jej skóry, opadłem w otchłań zatracenia , całując jej dłonie, szyję i usta i zamknięte powieki.
-Nie, nie spuszczaj powiek , chcę widzieć w twych oczach ten wstydliwy lęk.
Gdy jej powieki się uniosły, znów mogłem ujrzeć jej piękne, duże brązowe oczy, które hipnotyzowały za każdym razem kiedy się na mnie patrzyła, zatracałem się w nich i zatracam nadal. Niewinność w jej oczach w tym momencie była tak bardzo widoczna, poczułem przyjemny dreszcz, który przeszył moje ciało, oplotłem ramionami jej ciało, tym samym tuląc ją do siebie, jeszcze nigdy nie miałem ochoty przytulić kogoś tak bardzo jak ją. To uczucie było tak silne, odczucie ciepła jej ciała, poczucie jej ust, poczucie jej całej nie znała granic. Całując jej dekolt, mogłem poczuć jak jej podniecenie rosło.
-Łamiesz każdą zasadę jaką miałam.
- Jesteś jedynym, co we mnie dobre.
Nie wierzyłem, że to mówię, ale nie obchodziło mnie to, liczyła się tylko ona. Poruszałem się coraz szybciej, mocniej ocierałem się o jej strefę intymną, jęki Sophii były coraz większe i seksowniejsze, a wykrzykiwanie mojego imienia, coraz głośniejsze, wiedziałem, że za chwilę dojdzie, dlatego zacząłem poruszać się jeszcze szybciej.
-Justinn. Krzyknęła jęcząc
Ostatnie pchnięcie, i.. cudowne uczucie które przeszyło moje ciało. Łobuzersko się uśmiechnąłem, patrząc w oczy dziewczyny.

POV SOPHII
Nie wierzyłam czego ja, a tak naprawdę my. Czego dokonaliśmy, gdy pchnął ostatni raz, pierwszy raz, poczułam tak przyjemne ciepło i dreszcze przeszywające moje ciało, ale czy ja właśnie straciłam dziewictwo?, a może nie, przecież nie uprawialiśmy takiego prawdziwego sexu. Zerknęłam na chłopaka, który w tym samym czasie patrzył na mnie z łobuzerskim uśmieszkiem.
-Wiesz co właśnie zrobiłem
-Co?
-Doprowadziłem cię skarbie do pierwszego orgazmu.
Zarumieniłam się, a mój wzrok szybko powędrował w dół, byle nie patrząc teraz w jego oczy. Lecz nie mogłam się oprzeć, gdy na niego spojrzałam, już mieliśmy się pocałować kiedy.

POV JUSTIN

Kiedy usłyszeliśmy trzask drzwi wejściowych. Sophii szybko mnie z siebie zepchnęła, ubierając szlafrok jak najszybciej się dało.
-Twój tata?
-Powiedział, że będzie jutro
-A ja..
-Sophii jestem już, zejdziesz mam zakupy
Buzia dziewczyny zrobiła, wielkie ‘’O’’ , rozejrzała się po pokoju, a jej wzrok powędrował na mnie.
-Ubieraj się . Krzyknęła szeptem, rzucając we mnie ubraniami, szybko je łapiąc zacząłem je ubierać jak najszybciej.
-Soph jesteś?
-Taaak tato za chwilkę zejdę
-Już do ciebie idę kochanie
-iii.. I co teraz Justin pakuj się do szafy, szybko
-Nie lubię jak nam przeszkadzają. Sapnąłem w jej usta, delikatnie je muskając, dziewczyna się uśmiechnęła i szybko popchnęła mnie do swojej garderoby. Będąc w niej, przystawiłem ucho do drzwi móc lepiej słyszeć, lecz na marne. Usłyszałem tylko, że mówią o jakieś podróży, jego czy jej? Nie mam pojęcia. Przebiegając dłonią po swoich rozczochranych włosach mówiących ‘’ Prawie uprawiałeś sex’’ wypuściłem oddech pełen ulgi, ale też rozczarowania, że nie posmakowałem jej całej. Uprawiałem z nią prawie sex, no właśnie prawie. Nie mogąc zapomnieć o jej nieziemskim ciele, o jej słodkich pocałunkach.. o niej, byłem taki pusty bez niej, była najlepszą dziewczyną jaką miałem, a za jej ciało gotów byłbym zabić.

HEJ KOCHANE!!
Więc mam nadzieję,że podoba wam się ten pikanty rozdział;),i również,że nie przeraża was trochę namiętności;). Dziękuję za te 15 komentarzy pod poprzednim rozdziałem;),tak szczerze mówiąc nie mogłam się doczekać dodać ten rozdział mam już napisane dwa następne więc jeżeli będzie pod tym 15komentarzy od razu dodaję następny;) ale to już zależy od was.Kocham was i do NN<3
63261_292708560857757_1833574992_n.jpg
Tagi: Rozdział.8
05.06.2013 o godz. 14:32
Ziemia jest sucha
i serca ludzi puste
nie dla mnie bije
źródło tkliwości...
czasem Cię widzę
lecz wyciągniętymi rękoma
dotykam tylko
mojej myśli o Tobie...


CAŁOWAŁAŚ MORDERCĘ.

Na samą myśl o pocałunku z Justinem, uśmiech maluje mi się na twarzy. Lecz, gdy myślę o tym, świadomie, jestem sobą rozczarowana, co on ze mną robi, co zrobił?, najgorsze było to, że mi to nie przeszkadzało, wręcz przeciwnie. Chciałam o wiele więcej, zagryzłam wargę, na samą myśl, jak on dotyka moje ciało, jak muska moje wargi, jak składa mokre pocałunki na mej szyi, poczułam jak moje poliki płoną, a ciało zalewa przyjemny dreszczyk, i uczucie którego nigdy nie znałam. Najgorsza myśl, czy on poczuł to samo. Z zadumy wyrwało mnie stające auto, wysiadłam z niego, po czym rozejrzałam się po miejscu, w które zabrał mnie chłopak. Było przepiękne, było to wzgórze, po kryte zieloną, mokrą od rosy trawą, gdy spojrzałam w dal widok całego miasta, wstrząsnął mną. Widok był nieziemski.
-Jak tu pięknie.
-Wiem, fajne miejsce co?
-Bardzo, jak je znalazłeś?
-Przez przypadek, jechałem tędy do kolegi, i natchnąłem się na to. Zaczarowało mnie to miejsce, co zdarza się rzadko.
-Zawsze chciałam mieć takie miejsce
-Już masz. Chłopak delikatnie się uśmiechnął, po czym podszedł bliżej urwiska, podbiegłam do niego, i razem podziwialiśmy piękny krajobraz zachodzącego słońca.
-Jakie to wszystko piękne
-Gdy patrzysz na świat z daleka, jest piękny, lecz gdy przyjrzysz mu się bliżej, czasem potrafi zawieść.
Uśmiechnęłam się delikatnie, i zagryzłam wargę.
-Zawsze to robisz?
-Co?
-Zagryzasz wargę.
-Nie zagryzam, może czasami.
-Czy może tylko przy mnie?. Spojrzałam na chłopaka, a ten tylko uśmiechnął się łobuzersko, rumieniec oblał moją twarz, nie chcąc aby chłopak to dostrzegł, schowałam twarz we włosy.
-Czyli mam rozumieć, ze tylko przy mnie zagryzasz wargę, wiesz co to znaczy..
-Co?
-Że się przy mnie denerwujesz, podniecam cię, hamujesz chęć rzucenia się na mnie
-Ha, chciałbyś
-Nie muszę chcieć, już to mam
-Nie prawda
-Prawda tylko boisz się do tego przyznać
Pokręciłam tylko głową, i podziwiałam dalej. Ale, to co powiedział czy jest prawdą?, zdecydowanie jest, no bo kto by się nie pokusił. Nagle poczułam silne ramiona, oplatające moją talię, uczucie które przeszło moje ciało, było nie do opisania. Chłopak spojrzał na mnie po czym, spojrzał przed siebie.
-Zawsze jak się denerwuję, przychodzę tu
-Dlaczego akurat to miejsce?
-Ono.. ono w jakiś sposób mnie uspokaja.
-Jest magiczne
-Żebyś wiedziała. Spojrzał na mnie, w tym samym czasie, gdy ja spojrzałam na niego. Oderwałam wzrok, na swoje buty, i uśmiech pojawił się na mojej twarzy, zlustrowałam chłopaka, od góry, do dołu. Patrzymy sobie na ręce, nogi, włosy, buty, a za cholerę nie możemy spojrzeć sobie w oczy, chłopak złapał mój podbródek, i nakierował sobie na oczy, po czym patrzył to na moje oczy, to na usta. Przybliżyłam się bliżej, chłopak widząc to uśmiechnął się łobuzersko, i odwrócił głowę w stronę słońca. Byłam zawiedziona nie powiem, już miałam odwrócić się, w tą samą stronę co chłopak, kiedy ten się odwrócił, i zaczął muskać moje wargi, na początku było to proszenie o dostęp, gdy już go dostał, delikatnie wsadził język do mojej buzi, po czym zaczęliśmy się namiętnie całować.
POV JUSTIN
Nie wiedziałem co ze mną nie tak, zacząłem całować ją bojąc się, że coś jej zrobię, byłem bardzo delikatny. Z początku, wydawało się to być niewinne, lecz po chwili bardzo namiętne. Ale co ja mówię, trzeba skończyć tę szopkę, ja nie lubię nikogo, a dziś jest po prostu mój dobry dzień. Niech się dziewczyna cieszy, póki może. Oderwawszy się od dziewczyny, spojrzałem na nią, była piękna nie mogłem zaprzeczyć, lecz było w niej coś co powodowało stłumiony krzyk.
-Wracajmy już. Krótko powiedziałem, po czym odwróciłem się w stronę auta, w którym chwilę potem już siedziałem, nie minęła minuta, a dziewczyna siedziała obok zdezorientowana. Nie obchodziło mnie to, skończył się dobry dzień Justina.
-Czy to coś w ogóle , dla ciebie znaczyło.
Z jedną ręką na kierownicy, spojrzałem na dziewczynę, ze znaczącą miną.
-O co ci chodzi. Warknąłem poirytowany.
-Czy ten pocału.. Nie pozwoliłem jej dokończyć. Odpowiedziałem tylko zwykłe, krótkie NIE. Wiedziałem, że to nie prawda, bądź w połowie. Ona, ona jest piękna nie zaprzeczę, lecz ja, nie jestem chłopakiem dla niej, mogę się nią trochę pobawić, ale nic więcej.
-To nie rozumiem po co ta szopka
-Jaka znowu kurwa szopka, czy ja ci coś obiecałem?, nie jesteś moją dziewczyną, więc przystopuj
Spojrzałem na nią, patrzyła pusto w szybę, na jej poliku można było dostrzec łzę, przesadziłem wiem, ale nie mogłem inaczej się zachować. Przyspieszając, oblizałem usta, po kilku minutach, zorientowałem się, że stoimy pod jej domem. Dziewczyna bez żadnego ‘’cześć’’ wysiadła z samochodu, poszła przed siebie, i tak po prostu weszła do domu. Przygryzłem wnętrze polika, i już miałem za nią iść, ale przeszkodził mi dzwoniący telefon. Spojrzałem na wyświetlacz ‘’Thomas’’ postanowiłem odebrać.
-Co znów. Warknąłem
-Musisz przyjechać, musimy załatwić sprawy z Dylanem
Westchnąłem głośno, oblizując usta i zagryzając wargę spojrzałem na okno domu Sophii, i zauważyłem, że dziewczyna akurat przy nim stała. Spojrzała na mnie w tym samym czasie, w którym ja na nią. Posłałem jej współczujące spojrzenie, dziewczyna widząc to odwróciła się i odeszła.
-Justin, Justin, halo jesteś tam?
-Tak, tak jestem. Zaraz będę
-Ok. Czekamy, już wszystko jest gotowe
-Dobra, cześć.
Rozłączając się, odpaliłem silnik samochodu, i wyjeżdżając z podjazdu Soph, ruszyłem w stronę swojego domu.
3 GODZINY PÓŹNIEJ
POV SOPHII
Nadeszła noc, dziś księżyc świecił jaśniej, niebo było puste nie doszukałam się ani jednej gwiazdy. Westchnęłam głośno, myśląc jaką przykrość dziś zadał mi Justin, była nie do opisania, może za wiele sobie wyobrażałam, myślałam, że ten pocałunek coś dla niego znaczył, najwyraźniej pomyliłam się, no nic. Postanowiłam więcej o tym nie myśleć, i ubrana już w swoją piżamę, położyłam się do łóżka. Włączyłam telewizor, lecz skacząc po wszystkich programach nic nie znalazłam, także postanowiłam, że zostawię mtv, akurat leciał kolejny odcinek ‘’Ekipy z New Jersey’’, nawet to lubiłam, ale nigdy nie mogłam pojąc, w jaki sposób żyją ci ludzie. Przecież to niemożliwe, a jednak. Z zadumy wyrwał mnie dźwięk mojego telefonu, który informował mnie o nowym sms. Spojrzałam na wyświetlacz móc zobaczyć od kogo dostałam wiadomość, lecz numer był mi nieznany. Otworzyłam sms, i zaczęłam go czytać.
‘’Nie chciałem tego powiedzieć, proszę nie bądź na mnie zła. Justin’’
Oniemiałam, skąd on ma mój numer, przecież ja mu nie dawałam, a jak nie ja, to kto?. No nic, później to przemyślę, na razie nie wiem co mam mu odpisać.
‘’Na ciebie zła?, to chyba w twoim wypadku jest niemożliwe. Ale.. postaram się. Przepraszam, że za dużo sobie wyobrażałam.’’
Nacisnęłam wyślij, i już po chwili otrzymałam raport dostarczenia, lecz żadnej odpowiedzi od Justin. Dziesięć, piętnaście minut i nic, zero odpowiedzi, może przesadziłam?, ale co ja napisałam? Nic jak mam być szczera, napisałam prawdę, że jest mi przykro. Dźwięk dzwonka rozbiegł się po domu, musiałam otworzyć, dlaczego ja?, a nie mój tata, to proste, ma jakieś sprawy do załatwienia i wróci dopiero jutro po południu. A tak po za tym, zdjął mi szlaban, szybciej niż sobie wyobrażałam. Będąc już przed drzwiami, zerknęłam w lutro obok, zadziornie się uśmiechnęłam, widząc się w czarnej koronkowej bieliźnie, którą nieco zakrywał aksamitny, satynowy, srebno-szary szlafrok. Otworzyłąm drzwi w których stał… Justin, spojrzałam na niego, i teraz zauważyłam jak lustruje mnie wzrokiem od dołu, do góry. Spojrzał mi w oczy, ze zdziwieniem, po czym wszedł do środka zamykając za sobą drzwi, nie odrywając ode mnie wzroku. Nie zdążyłam się odezwać, ponieważ poczułam usta muskające moje. …. (CDN)……



Hej!!!
Na początek, chciałbym bardzo podziękować za te 13 Komentarzy pod poprzednim rozdziałem. I powiedzieć, że jestem wzruszona tym, że ma pierwszą fankę<3 Jejku jak to miło, że jest taka osoba, bardzo ci dziękuję kochana<3 Mam nadzieję, że rozdział się podoba i , że zostawicie po sobie szczery komentarz, za który oczywiście się odwdzięczę;)

Jeszcze jedno, rozdział dedykuję http://sexy-chick.bloblo.pl/ która jest świetną pisarką, jej rozdziały są fenomenalne, jak i ona sama, wszystko jest naprawdę Boskie. Po za jednym, tym, że nie komentujecie;( Jest mi bardzo przykro gdyż, ona chcę zrezygnować, a naprawdę ma talent! I bardzo was proszę komentujcie! To naprawdę bardzo ważne, a ciebie kochana pozdrawiam, i nie martw się komentarzami <3
Pozdrawiam i do NN<3
15 KOMENTARZY= NN
216730_471946872878875_825502562_n.png
Tagi: Rozdział.8
03.06.2013 o godz. 11:24
Są takie dni, gdy wychodzę z domu,
by pobiec czym prędzej do Ciebie,
nie mówiąc nic przy tym nikomu,
chcąc Cię przytulić do siebie...



Ochota na nią w tym momencie nie znała granic. Zaraz, Stop! Bieber o czym ty myślisz człowieku!. Ale, uhhh czy ona musi być taka sexowna? , nie mogę na nią patrzeć, w tym momencie, chciałbym oślepnąć, by tylko móc na nią nie patrzeć. Dziewczyna w dalszym ciągu, była skupiona na mnie, patrzyła się wzrokiem typu ‘’ o co chodzi człowieku?’’, sam nie potrafię sobie odpowiedzieć na to pytanie.
-Justin??
-Co?!
-Idziemy?
-Tak, chodź
-Co się tak patrzysz?
-Bo mam oczy! Chodź. Warknąłem mocno poirytowany, i trochę zawstydzony tą sytuacją, tym, że zauważyła jak się na nią gapię. Wyszliśmy z jej pokoju, kierując się do drzwi wejściowych, już miała je otwierać, gdy się powstrzymała, pokręciła głową i otrząsając się otworzyła drzwi wychodząc na dwór. Wyjąłem kluczki od samochodu, i już po chwili go otworzyłem, dziewczyna otworzyła swoje drzwi, i wchodząc, tak po prostu trzasnęła nimi, co mnie mocno wkurzyło, warknąłem sam do siebie, poczerwieniały ze złości, zająłem miejsce kierowcy, złapałem ją mocno za nadgarstek, i po chyliłem ją tak by spojrzała na mnie.
- Ałaaa, co ci się stało. Powiedziała wywracając na mnie oczami, o nie tego nie będę tolerował.
-Nie wywracaj na mnie oczami dziwko, i nie trzaskaj tymi drzwiami, ten samochód jest więcej wart, niż ty.
-Bosko, cieszę się bardzo. Chciałeś ze mną gdzieś iść, po to by móc mnie zwyzywać? Jak tak to bardzo dziękuję.
-A proszę bardzo.
-Jesteś dupkiem
-Co?!
-To co słyszałeś, jesteś dupkiem
-A ty suką

-Co ? kot ci język zjadł, przynajmniej nie nawijasz jak katarynka.
-Jak katarynka? Czyli co?, jakaś małpa
Wybuchnąłem śmiechem, nie mogłem ona była, przynajmniej wydawała się być, inteligentna ale teraz, to sam nie wiem .
-hahahha
Pojechaliśmy, dalej a po chwili Soph, odezwała się jeszcze raz
-To nie był prawdziwy śmiech.
-Oj, nie bulwersuj się tak kochanie.
….Cisza
Nie mogłem uwierzyć, że w końcu się zamknęła, czy ja śnię, znam ją kilka dni, by móc powiedzieć, że ta dziewczyna się nie zamyka. Przełykając ślinę, poczułem straszną chęć zapalenia. Także nachylając się nad ‘’katarynką’’, ze schowka wyciągnąłem, opakowanie papierosów, wyciągnąłem jednego, zapalając go przy okazji, wsadziłem go do buzi i już po chwili, mogłem się nim zachwycać, wypuszczając dym w kształcie kółka, usłyszałem kasłanie. Odwróciłem się by móc zobaczyć Sophii, i zobaczyłem tylko jak kaszle, i macha rękami ku górze by tylko móc, uwolnić się od zapachu papierosa.
-Otwórz okno, nie mogę oddychać przez ten smród.
Wzruszyłem ramionami, wzdychając otworzyłem dach samochodu, a dym papierosa opuścił moje auto. Gdy ręką natchnąłem się na radio, szybko je włączyłem zahaczając o swój ulubiony kawałek.

http://youtu.be/8xEN4LSPYIg

Kątem oka, zauważyłem jak dziewczyna podśpiewuje piosenkę. Uśmiechnąłem się sam do siebie, gdy myśl jakim jest ideałem oblała mój umysł. Spojrzałem się na nią, a ona tylko uśmiechnęła się szeroko, odwzajemniłem gest. A dziewczyna zaczęła śpiewać głośniej.
Więc nie przepuszczę żadnej chwili . Gdyż żyję na kreskę . W każdą chwilkę wbijam szpilkę .Jak pineskę w deskę . Życie jem jak Milkę . Bowiem wiem że jestem lśnieniem . I okamgnieniem . Że będę wspomnieniem . Za pozwoleniem, sprawdź to . Zanim schowasz dzień pod powiekami . Powiedz co z twoimi niepozałatwianymi sprawami . Czasami wręcz zasysam otoczenie moimi receptorami . Zachwycam się chwilami jak dobrymi produkcjami . Film na siatkówce zdobywa nagrodę Grammy . Za brak porównania z celuloidami . Momentami pomiędzy oddechami . Życie falami tsunami . Zalewa doznaniami i bodźcami . Razem z chłopakami chodzimy po mieście . Kilkanaście centymetrów ponad chodnikami . Taktowani przez wat tysiąc dwieście . Przygniatani problemami . Ciągle na podeście . Z mikrofonami w ciągłym manifeście . Weźcie sprawdźcie to . Bo to widać w każdym geście . Jesteście, więc zauważcie to nareszcie . Odbierzcie dzisiejszy dzień jak podarunek . Cieszcie się i obierzcie na jutro kierunek . Odważcie się, zróbcie ten krok . Podnieście wzrok . Na razie, strzałka, mówił Fokusmok.
Spojrzałem na nią, mocno zszokowany, że dziewczyna nie pomyliła ani słowa. I, że w ogóle zna takie piosenki, myślałem, że słucha jakiś wyjców czy coś w tym stylu, ale nigdy bym nie przypuszczał, że ona zna rap.
-Co? Lubię to piosenkę
-Ja też
-Zaśpiewasz ze mną?
-Nie
-No dawaj… wiem, że chcesz no… Łapię chwile ulotne jak ulotka. Ulotne..
- Ulotne chwile łapię jak fotka
-Wiedziałam, że chcesz
Wybuchliśmy nieopanowanym śmiechem, po chwili się zatrzymując z powodu czerwonego światła. Spojrzałem na nią, a nasze twarze dzieliły zaledwie centymetry, pochyliłem się nad dziewczyną, patrząc na jej oczy, i usta. Gdy dziewczyna, zaczęła się nachylać, uznałem, że chce tego samego. Delikatnie pogładziłem jej policzek, po czym musnąłem jej usta.
POV. SOPHII
Po skończonej piosence, zatrzymało nas czerwone światło, odwróciłam się w stronę chłopaka, i zauważyłam, że Justin spojrzał na mnie w tej samej chwili. Pochylając się nade mną, wiedziałam do czego zmierza, wiłam się z myślami które mi zakazywały tego pocałunku, mówiły mi, że to nie dobry pomysł, i żebym tego nie robił. Ale zdecydowałam się ich nie posłuchać, ignorując pocałunek, który mieliśmy na imprezie, wbiłam sobie do głowy, że całuje mnie pierwszy raz. Na początku nasz pocałunek był delikatny, by po chwili mógł się zamienić w bardziej namiętny, złapałam chłopaka za kark przyciskając go do siebie bardziej, przygryzając moją wargę chłopak uśmiechnął się łobuzersko, i po chwili wbił się w moje usta ponownie. Nie trwało to dość długo, ponieważ przerwały nam trąbiące samochody za nami, chłopak się ode mnie oderwał i oparł swoje czoło o moje. Odsuwając się i, zapalając silnik samochodu, ruszyliśmy przed siebie.
CAŁOWAŁAŚ MORDERCĘ.

Hej!!Sorki,że taki krótki, obiecuję,że jak pod tym rozdziałem będzie co najmniej 12 komentarzy,to następny będzie o wiele dłuższy i ciekawszy.Czy Justin posunie się dalej,a może stanie się coś jeszcze innego?. Zapraszam na NN:)

imagesCA6I5UCG.jpg
Tagi: Rozdział.7
30.05.2013 o godz. 18:40
Hej!!

Piszę by powiadomić was,że następny rozdział pojawi się w czwartek do tej pory mam nadzieję,że zbierze się jeszcze więcej komentarzy:)
P.S Zawsze za każdy dany komentarz,odwdzięczę się tym samym:)
Dziękuję za uwagę :)
BELIEVE
943172_256377774507636_2024773609_n.jpg
Tagi: Informacja
28.05.2013 o godz. 21:32
She’s classy, I’m not.
She‘s new, I’m not.
She’s innocent, I’m not.
She’s Sophii Mallete
I’m Justin Bieber
and I’m…

Better Off Alone...


POV JUSTIN
Zszedłem na dół, gdzie zastałem chłopaków, omawiających sprawy dzisiejszej nocy, szczerze mówiąc, nie obchodzi mnie czy ta dziewczyna widziała, jak zabijam tego faceta, wiedziałem, że i tak nie piśnie słówka. Wiedziała jak skończy, gdy jednak zadecyduję się nie posłuchać mnie. Stojąc bliżej, od razu zaatakował mnie Lil, który buchał złością, przyciskając mnie do ściany, zacząłem śmiać mu się w twarz, jeżeli myślał, że jest starszy i lepszy to się pomylił.
-Posłuchaj gówniarzu, co ona widziała, i co ona tu do cholery jasnej robi
-No co, widziała jak strzelam do faceta, i co
-I co? Śmiesz mówić, że to nic.
-Posłuchaj ten facet gonił te laskę, widząc, że to ten cały Mike z TR8 którego i tak mieliśmy zdmuchnąć zastrzeliłem go, ona była w kompletnym szoku, także zawiozłem ją tu i czeka do rana
-Chyba śnisz, że ją wypuścimy.
W tym czasie, gdy to powiedział zaśmiał mi się w twarz, odepchnąłem go od siebie, stając na równe nogi, patrząc na niego z pogardą.
-Posłuchaj, ta dziwka bardziej się martwiła, że szlaban dostanie od ojca, niż, że mogę ją zabić. Nie piśnie ani słówka, bo wie co ją czeka, rozumiesz? wypuszczę ją jak najszybciej i koniec.
-Jeżeli cokolwiek, komukolwiek powie, zabiję i ją, i ciebie
-Taa.. super już się boję.
Odszedłem od niego kilka kroków, po czym poczułem jego rękę na swoim ramieniu.
-Uważaj sobie Bieber, nie jesteś najlepszy, i odstaw ją natychmiast do domu, nie chce jej tutaj.
Kiwnąłem tylko twierdząco głową, i wbiegłem po schodach na górę. Po skończonej dyskusji z chłopakami, postanowiłem wejść do swojego pokoju, i zobaczyć czy ta dziwka już śpi. Wchodząc doznałem szoku, widząc, że dziewczyna się mnie posłuchała i, że zasnęła na podłodze. Patrząc tak na nią, serce zabiło mi mocniej, poczułem się skończonym dupkiem, widząc ją leżącą na tej zimnej podłodze. Podszedłem do niej , kucając schowałem jej opadające włosy za ucho, patrząc na nią, zauważyłem wtedy, jaka była piękna. Przyciemniona karnacja, idealnie pasowała do jej długich brązowych włosów, świetnie współgrających z jej brązowymi oczami, które w tym momencie były zamknięte. Była wprost idealna, piękna twarz, ciało za które gotów byłbym zabić , była zabawna, ale i.. miała w sobie coś, co sprawiało, że chciało mi się krzyczeć . Może to przez to, że widziała jak zabijam, czy może dlatego, że przed chwilą, miałem ‘’poważną rozmowę’’ z Lil’em, wiedziałem, że dziewczyna oznaczała kłopoty. Wkurzała mnie, ale i intrygowała. Była, taka.. uhhh co ja mówię, ja taki nie jestem, to kolejna dziwka do kolekcji, nikt ważny, nikt ważny… Nawet do siebie nie pasujemy,
Ona ma klasę, Ja nie.
Jest nowa, Ja nie.
Ona jest niewinna, Ja nie.
Ona jest Sophii Mallete.
Ja Justin Biber.
I…
Lepiej mi samemu.

Tak właśnie, nie zamierzam pakować się w coś, czego później i tak będę żałować. Ale, nic nie poradzę, nie zabiję jej, tylko dlatego, że jest tak pociągająca. Czyż nie jest czymś do podziwiania, ponieważ jej blask jest niczym lustro. I nie mogę nic na to poradzić, bo zauważcie, że choć dopiero ją poznałem, i mnie wkurza to ona, odbija się w mym sercu. Jeśli kiedykolwiek poczuje się samotna i blask będzie utrudniał jej znalezienie mnie, to wiedzcie, że ja zawsze jestem odbiciem po jej drugiej stronie. Schylając się jeszcze bardziej, wziąłem ją w swoje ramiona, kołysząc tak by się nie obudziła, podszedłem do drzwi, które po moim kopnięciu otworzyły się. Wyszedłem z nią na rękach na korytarz, po czym szybko zbiegłem po schodach, będąc przy wyjściu upewniłem się, że chłopaków nie ma w pobliżu. Biorąc kluczyki, otworzyłem drzwi wejściowe, po czym wyszedłem kierując się do samochodu, otwierając swoje białe lamborghini, wsadziłem dziewczynę ostrożnie, zamykając drzwi od jej strony, szybko znalazłem się po swojej, tym samym je otwierając bym mógł wejść, i szybko je zamykając. Spojrzałem na dziewczynę, mając nadzieję, że śpi i rzeczywiście tak było, odpaliłem samochód, pamiętając drogę do jej domu ruszyłem przed siebie. Mijałem te wszystkie ciemne zaułki, przypominając sobie zdarzenia, w których miałem do czynienia w tych miejscach, okolice które właśnie omijałem, były najgorszymi w całej Californii, nikt tu nie przychodził poza mną i moimi wrogami ,zaśmiałem się pod nosem, odczuwając silny pociąg by odpalić papierosa, zacisnąłem mocniej ręce na kierownicy, powstrzymując się przed wyjęciem, paczki papierosów i odpaleniem jej, wiedziałem, że gdy to zrobię dziewczyna się obudzi. Nacisnąłem pedał gazu, wiedząc, że dzielą mnie tylko 2km przy byciu w jej domu, postanowiłem nie marnować czasu, i podtrzymując nogami kierownicę, odchyliłem się do dziewczyny, zabierając jej torebkę, szybko wyciągnąłem jej telefon po czym kliknąłem w kontakty, przeszukałem wszystkie i jeden szczególnie zwrócił moją uwagę, kontakt był zapisany jako ‘’Mój’’ kliknąłem i ukazał się numer, mam nadzieję, że był to jej numer. Wyjmując swój telefon, szybko wpisałem sobie jej numer, tym samym wybierając go by się upewnić, gdy jej telefon zaczął dzwonić, uśmiechnąłem się przypominając sobie jej słowa, że nie zdobędę jej numeru, a myślałem, że faktycznie będzie trudno, ale okazało się być to bardzo łatwe. Chowając telefon, i swój, i jej, spojrzałem na drogę, i zauważyłem, że stoję przed podjazdem jej domu. Wyłączyłem silnik, po czy wyszedłem kierując się do jej drzwi, otwierając je wyciągnąłem śpiącą dziewczynę, podszedłem pod jej drzwi, i przez szybę zobaczyłem zapalone światło, które oznaczało, że jej tata jest w domu. Myślałem przez chwilę, nad tym jak wejść do jej pokoju, skoro nawet nie wiedziałem gdzie się znajduje, postanowiłem obejść dom dookoła, chodziłem już tak przez 10 min gdy się zatrzymałem i zobaczyłem uchylony balkon, na szczęście na parterze, gdzie żadne światło się nie paliło. Uchyliłem okno całkowicie, po czym wszedłem, będąc w środku, zauważyłem, że jestem w łazience, otworzyłem drzwi kierując się do schodów, przemieszczając się jak mysz, z dziewczyną na rękach szukałem jej pokoju, gdy już go jak sądzę go znalazłem, sugeruję tu kolor róż, i jej zdjęcia. Położyłem ją na łóżku. Biorąc niedaleko leżący koc, przykryłem ją nim od szyi do stóp. Wziąłem skrawek kartki i długopis, leżącej na jej biurku napisałem szybko kilka zdań, po czym podszedłem do Sophii, uśmiechając się zadziornie, włożyłem kartkę tak by wystawała spod jej spódnicy. Zerkając na nią po raz ostatni, wyszedłem z pokoju i zwyczajnie zszedłem po schodach. Automatycznie się uśmiechnąłem , widząc jej zmartwionego ojca, siedzącego na krześle i zwyczajnie się patrzącego w pustą przestrzeń. Wyszedłem z jej domu, po czym wszedłem do swojego samochodu, ruszając w stronę domu. Gdy już w nim byłem, rzuciłem wszystkie ciuchy w kąt, wchodząc do łazienki. Odkręcając wodę, wszedłem pod prysznic, pozwalając gorącej wodzie trysnąć na swoją skórę. Woda spływająca po karku, przywróciła mi spokój. Kochałem brać rano długie prysznice , ponieważ pozwalało mi to uciec od rzeczywistości. Właśnie dlatego, gdy skończyłem myć włosy i zakręciłem wodę, czułem się jakbym wracał na ring, na kolejną rundę. Susząc włosy do perfekcji, owinąłem ręcznik na biodrach, po czym wyszedłem z powrotem do pokoju, położyłem się na łózko, i po chwili odpłynąłem w głęboki sen.
********************************************
Będąc u Sophii w pokoju, widziałem, że akurat suszy włosy w łazience, więc postanowiłem jej zrobić niespodziankę, położyłem się na jej łózko, i wychodząc spod prysznica dziewczyna zastygła w miejscu, patrząc się na mnie jak na ducha.
-Tęskniłaś?.
Dziewczyna potrząsnęła głową, mrugając kilka razy, by upewnić się czy to dzieję się naprawdę.
-Cz-Czy ja co? Żartujesz sobie?
-Nie, nie żartuję. Wiesz.. nie było mnie kilka godzin, nie stęskniłaś się
-Nie. W ogóle co ty sobie wyobrażasz? Jak, ja się znalazłam we własnym łóżku, przecież byłam u ciebie?!!
-Wiesz, rozumiem, że wolałabyś być u mnie, ze mną..
-Śnisz.. Twoja podłoga była bardzo przyjemna (Wyczuwacie tu sarkazm?)
-Cóż, miło mi to słyszeć. Jestem pewien, że mojej podłodze podobało się, że twój seksowny tyłek na niej leżał. Wiem, że mi by się podobało . Puściłem jej oczko, widząc jak dziewczyna się rumieni, zaśmiałem się cicho.
-Nie chciałabyś się gdzieś ze mną przejechać
-Gdzie?
-Zjeść coś, no nie wiem przejść się gdzieś?
-Mam szlaban
-No to się wymkniemy , no chyba, że grzeczna córeczka tatusia się boi coo..
-Nie, nie boję się
-To na co czekasz?
Zamarłem gdy zobaczyłem jak dziewczyna po prostu odeszła, wchodząc do łazienki zamknęła się . Wyszła z niej po kilku minutach, ubrana w czarne obcisłe krótkie szorty, a na to limonkową koszulową bluzkę, wciągniętą do szortów, na nogach miała czarne vansy , a przez ramię przerzuconą, żółtą torebkę. Włosy były takie jak poprzednio, czyli rozpuszczone i delikatnie pofalowane, gdy stanęła bokiem, a wiatr zwiał jej włosy na bok spojrzała się na mnie, a ochota na nią w tym momencie nie znała granic. ….

Hej!!!
Widzicie dodałam!!, nie mogę w to uwierzyć,mam nadzieję,że wam się podoba:) bo mi przypadł do gustu.Chciałbym was poinformować o tym,że powróciłam z wielką weną na cały bloog:) Więc opowiadanie będzie podzielone na dwie części, i od razu mówie, zaskoczę was w ostatnim rozdziale pierwszej części:) No nic liczę na was, w poprzednim tylko 10 komów:( szkoda, ale bardzo za nie dziena:)
Jak pod tym będzie więcej, rozdział pojawi się szybciutko
rozdział5.jpg
Tagi: Rozdział.6
26.05.2013 o godz. 01:11
Dom pełen ludzi - ja sama
Płaczę - ale nikt mnie nie widzi
Krzyczę - ale nikt mnie nie słyszy
Odchodzę - ale nikt mnie nie zatrzymuje
Moja dusza umiera - ale nikt jej nie ratuje
Ciemna noc, a wokół nic i nikt
tylko ja, mój ból i moje łzy...


Oczami Sophii
Noc.. sprzymierzeniec samotności, dusza szukająca radości w miłości, serce bez nadziei, wiara zgaszona przez słowa egoizmu, czas który nie leczy ran żałosnego życia, cząstka umysłu w pustce niebycia...
Obudziły mnie, opuszki palców, które gładziły delikatnie moje skronie. Lekko otworzyłam zaspane oczy, tym samym przecierając je. Rozejrzałam się dookoła, i dopiero teraz zauważyłam, że jestem w swoim pokoju, mój wzrok nakierował się, na tatę, który siedział na skraju łóżka, jego oczy, samo spojrzenie, wyrażało strach, zmartwienie, i nienawiść. Tak naprawdę, nawet nie zwracałam na to uwagi, ponieważ nadal zastanawiało mnie, jak znalazłam się we własnym domu. Wiem to głupie, ale nie tak dawno, byłam w domu Justina. Nie mógł być to sen, a może? Nie, jestem pewna, że nie był to sen, było to zbyt realistyczne, by mogło nie być prawdziwe. Ja, ja widziałam śmierć człowieka, który chciał mnie zgwałcić, on zginął z rąk Justina. Nie mogłam nic powiedzieć, nie mogłam nawet się poruszyć, byłam sparaliżowana tym co się wydarzyło wczorajszej nocy. Z zadumy, wyrwał mnie głos taty.
-Gdzie byłaś?
-Z przyjaciółmi, przecież wiesz.
Uśmiechnęłam się delikatnie, by choć trochę, uspokoić tatę, choć szczerze wątpię, że mi się udało.
-Nie słyszałem jak wchodzisz, rozczarowałaś mnie Sophii. Powiedziałem, że masz być w domu o pierwszej, a ty? A ty, przyszłaś o szóstej rano, jest chyba różnica.
-Przepraszam, to się nie powtórzy.
-Bardzo się martwiłem o ciebie, nie wybaczył bym sobie, gdyby coś ci się stało.
-Kocham cię tato, i przepraszam
-Też cię kocham, a teraz idź spać. Tato, zszedł z łóżka, i delikatnie otworzył drzwi, po czym spojrzał jeszcze raz na mnie.
-A, i Soph masz szlaban
-Wiem, tato
-Do końca życia
I po tych słowach, opuścił pokój. Wiedziałam, że mój szlaban nie potrwa długo, zmartwiłam go, lecz ciągnie mnie do tego chłopaka, do tego zabójcy. Położyłam się na łóżku, i poczułam, że coś mi wystaje spod spódniczki, pociągnęłam za skrawek, i w rękach trzymałam małą karteczkę, spojrzałam na tył, przeczytałam i zamarłam, w tej chwili, w moich oczach można było dostrzec iskry , wiedziałam, że nie był to sen. Na kartce było napisane:

Jeśli cokolwiek powiesz komuś, wiesz co cię spotka. Więc bądź dobrą dziewczynką, i nic nie kombinuj. P.S Mam nadzieję, że niedługo się znów spotkamy, i dokończymy to co zaczęliśmy na imprezie. Justin.
Było to dość dziwne, ale teraz, przynajmniej wiem, że to wszystko nie było moją, bujną wyobraźnią. Lekceważąc karę, którą dostałam od taty, i lekceważąc jego samego, wyjdę na nieodpowiedzialną, i nie szanującą taty, gówniarą. Ale tak nie jest, szanuję go, i to bardzo. Leżałam w łóżku myśląc o różnych rzeczach, życiu. To nie było dobre. Widzicie, mam tendencję do nadinterpretowania wszystkiego. Właśnie dlatego nienawidzę nie spać, kiedy naprawdę bym chciała. Wolałabym przywalić głową w ścianę. Nazwijcie mnie szaloną, ale to zniechęca cię do myślenia o wszystkim, co przyjdzie ci do głowy. Lecz ten chłopak, on daje mi coś, czego nigdy nie czułam. Nie szanuje mnie, nie lubi mnie bądź się z tym kryje, lekceważy mnie, nie słucha mnie, ale pociąga mnie . I może, w tej chwili nazwiecie mnie, głupią, czy szaloną, ale ja, czuję, że nie odkryłam go do końca. Wiem, oceniłam go jako przestępcę, egoistycznego narcyza, ale mam przeczucie, że się mylę. Więc, Jaki jest? Powstrzymywany...zdecydowanie, wyrywa się z objęć prawie śmiałości, opuszczając wymoszczone legowisko. Muskany lękiem przed utratą ciepła, michy przetłuszczonej strawy rozpędza się by zdobyć ogrodzenie... To za nim , powiew wolności, kusi bukietem zapomnianych zapachów, porażających swą niebywałą skutecznością. Rozgrzewając do bólu wyobraźnie. I to mnie pociąga, myślę, że pod maską zimnego, egoistycznego zabójcy, kryje się chłopak, który w swoim życiu przeżył wiele, który jest dobry, który ma szacunek do innych, ale i ma szacunek wobec siebie. Może, to cechy które chciałabym, żeby miał, a może to cechy które on ma, tylko bardzo głęboko schowane… zapomniane. W tej chwili to nie ważne, ważne jest to, że ja chcę więcej, że chcę przez chwilę, żyć jak on. Nie wiem czemu, może ze zmęczenia, lecz po chwili, wezwała mnie kraina Morfeusza. Moje powieki delikatnie opadły, ciało straciło kontrolę, i bezwładnie opadło na miękki materac pode mną.
Po kilku godzinach przyjemnego spania, otworzyłam oczy, i mogłam powiedzieć, że się wyspałam. Przeciągnęłam się na wszystkie możliwe strony, wstając z łóżka przystanęłam na chwilę, stając po środku pokoju, patrzyłam w lustro które stało naprzeciw. Dopiero wtedy zauważyłam, że na sobie mam wczorajszą kreację. Zaśmiałam się cicho, pomyśleć, że przez pół ranka, myślałam o chłopaku, i o jego charakterze, PONOWNIE. Nie przyszło mi do głowy, że:
A.Jak on mnie przywiózł do domu? / musiałam mieć naprawdę twardy sen.
B.Jestem wciąż w ciuchach, wypadało by się przebrać.

W tej chwili, myślałam tylko o prysznicu, i przebraniu się w jakieś ubrania. Tak więc, popędziłam do łazienki, o mało nie zabijając się o własne nogi. Gdy już w niej byłam, zsunęłam bordową spódniczkę, która już po chwili leżała na kafelkach, zdjęłam całą biżuterię, zostawiając kolczyki, zaczęłam rozpinać top, który po chwili, powędrował do spódniczki. Zostając w bieliźnie, zaczęłam spoglądać w lustro, przewracając głowę z lewej na prawą, dotarło do mnie, że gapie się w swoje odbicie w lustrze zamiast brać prysznic, otrząsnęłam się, i zaczęłam ściągać czarną koronkową bieliznę. Gdy to już miałam z głowy, weszłam pod prysznic, gdzie pozwoliłam gorącej wodzie spłynąć po moim ciele.
http://www.youtube.com/watch?v=Mzybwwf2HoQ
Wylewając trochę szamponu na rękę, zaczęłam wcierać go w skórę głowy. Zamknęłam oczy, czując wszystko jeszcze lepiej. Rozprowadzając mydło na rękach i nogach, zaczęłam się kołysać w tylko sobie znanym rytmie, kiwając głową do piosenki, którą właśnie wymyśliłam. Ponownie zamykając oczy, weszłam pod strumień ciepłej wody, pozwalając jej wszystko ze mnie zmyć.
Jeżdżąc rękami po swojej skórze, zarumieniłam się, gdy myśli o Justinie dotykającym moje ciało zalały mój umysł. Tak jakby moje ręce były naprawdę jego. Przygryzając dolną wargę, przesunęłam dłoń na szyję, wyobrażając sobie Justina składającego tam lekkie pocałunki.
Cicho jęknęłam, gdy obraz w mojej głowie zaczynał wydawać się naprawdę realistyczny… jakby to było prawdziwe.
Gwałtownie otworzyłam oczy, opadła mi szczęka, ręce zastygły w jednym miejscu. Rozejrzałam się, zauważając, że byłam pod prysznicem sama, bez Justina gdziekolwiek w zasięgu wzroku.
Co się właśnie stało?
Miałaś zboczone myśli o Justinie . Głos gdzieś we wnętrzu mojej głowy sprawił, że się skrzywiłam.
Mentalnie się przeklinając, szybko się ogarnęłam, spłukując z włosów odżywkę, po czym jednym ruchem wyłączyłam wodę. Wychodząc spod prysznica, chwyciłam ręcznik i owinęłam go sobie wokół ciała.
http://www.youtube.com/watch?v=LOZuxwVk7TU
Wchodząc do pokoju, szybko przebrałam się w czarne obcisłe leginsy, i czarny top sięgający do pępka, z napisem LOVE.. Po kilku minutach gdy włosy były, w perfekcji wychodząc z łazienki, tym samym wchodząc do pokoju. Widok kompletnie mnie zaskoczył, na łóżku leżał Justin, z łobuzerskim uśmieszkiem.
- Tęskniłaś?


Hej!!! Tak wiem, miałam dodać w Sobotę, ale naprawdę nie miałam czasu:( Mam nadzieję,że rozdział się podoba, tak jak obiecałam jest dłuższy od poprzedniego:) Nie wiem czemu,ale zmiana bohaterki dała mi więcej weny. Lecz niestety tak jak uprzedziłam, rozdziały będą pojawiać się w weekendy. Liczę na komentarzę i do NN<3<3<3
kelll.jpg
Tagi: Rozdział.5
21.05.2013 o godz. 14:42
Wiem..To przesada,ale według mnie ta bohaterka będzie wyglądała lepiej:). A,więc Sophi będzie,wyglądać tak:
kelsey.jpg
kelsey ann.jpg
pękna.png
perfection.png
kokarda.png
20.05.2013 o godz. 21:10
......Hej... Wiem,że nie dodaje rozdziału dość długo,ale niestety nauka bierze swoje.Muszę do końca roku się po poprawiać,i nie mam czasu by wchodzić na bloblo:( Bardzo na tym ubolewam jak również wy..Bardzo mi przykro,ale gdy tylko zdoła mi się wszystko poprawić,rozdziały będą codziennie jak narazie będę dodawała tylko w weekendy:( Przepraszam ale mam nadzieję,że chociaż zostawicie po sobie komentarz:)
KOOOCHAM WAS BARDZO<3
I do NN:)(NN w Sobotę) :)
13202_414255411997758_1645071507_n.png
Tagi: ......
15.05.2013 o godz. 21:28
……….
-YYhhm, Justin? Tak się naprawdę nazywasz? Gdzie mnie zabierasz
Chłopak tylko zaczął chichotać i potrząsać głową.
-Co, co jest takie śmieszne?
-Ty
-Dlaczego?
-Bo tak wracając do pytania, jedziesz do mnie dziś kochanie na pewno nie wrócisz do domu
-Naprawdę nic nie powiem tylko mnie wypuść, mój tata kazał mi być o 1!
-Bardziej się ojca boisz, przecież widziałaś co zrobiłem.
-I co, mój ojciec jest miły ale jak coś mu nie pasuję naprawdę się wkurza
-A co klapsa w dupe dostajesz
-Taaak wiesz?. Powiedziałam ironicznie się śmiejąc. Nie ale nie mam namiaru mieć szlaban
-Haha, jak ja się cieszę, że się wyprowadziłem .
Dalej już milczeliśmy, patrząc tak dalej w szybę nie mogłam pojąć co się dopiero wydarzyło, że on zabił człowieka, który co prawda próbował mnie zabić i zgwałcić ale człowieka. Po kilku minutach z zadumy wyrwał mnie stający samochód, podniosłam głowę do góry, a mój wzrok powędrował przed siebie i ujrzał, wielki dom urządzony naprawdę nowocześnie , szatyn wyszedł z samochodu i ruszył w stronę domu, choć ja w dalszym ciągu siedziałam w samochodzie, po chwili się odwrócił i podszedł otwierając drzwi z mojej strony.
-Może księżniczka się ruszy huh?
-Już idę!
Szatyn od razu złapał mnie za nadgarstek, i pociągnął w stronę domu otwierając drzwi.
-Ale wiesz, że umiem SAMA chodzić?!
-Tak, i wiem też, że umiesz biegać i szybko możesz stąd uciec
-Nie ucieknę
-Bo się boisz przyznaj..
-Tak i co zabijesz mnie z tego powodu?
-Właź już i nie gadaj
Posłusznie weszłam w głąb domu i dom musiałam przyznać był naprawdę fajnie urządzony. Jak na chłopaka był bardzo schludny i ładny, urządzony w dość ciepłych kolorach, ale co ja mówię ja tu o meblach i o tym jak wygląda jego dom, a przecież nie wiem co może się stać przecież mogę umrzeć!.
-Na górę już
…..
Gdy byliśmy już w jego pokoju rozejrzałam się dookoła, i tu było inaczej. Było ciemno, królował tu kolor czarny i czerwony od tych kolorów różniła się tylko podłoga, która była brązowa. Naprzeciw mnie stało wielkie łózko, porządnie zaścielone na lewo była tapeta która przedstawiała, nocny New Jork. Spojrzałam na chłopaka, i zobaczyłam, że patrzy na mnie jak na wariatkę która nigdy nie widziała pokoju.
-Co podoba ci się ha?
-Może być
-Pff.. Może być zobaczmy twój jak wygląda
-Normalnie a jak ma wyglądać
-Tak tylko powiedziałem
Wzruszyłam ramionami, i udałam się w stronę łóżka na którym po chwili na nie usiadłam.
-Kto ci pozwolił siadać
-Nie bądź taki niegościnny
-A jaki mam być, mam ci usługiwać
-Nie ale ja tylko..
-No właśnie nie zapytałaś mnie, a to ja tu mówię co masz robić a czego nie rozumiesz.
-Jasne
Wstałam z łóżka, tym samym kładąc ręce na talii i patrząc głupio w chłopaka który stał naprzeciw mnie.
-Będziesz spała w tym pokoju jutro cię odwiozę.
-Taa, nawet możesz mnie zabić , mój tata i tak to zrobi jutro
Chłopak zaczął się śmiać, a ja? A ja nic po prostu stałam, nie miałam na nic siły, chłopak widząc moją minę od razu przestał a twarz z roześmianej, zamieniła się w minę zabójcy.
-Będziesz spała na podłodze możesz użyczyć sobie mojego dywanu a teraz przepraszam ale muszę iść załatwić swoje sprawy
Oniemiałam czy on właśnie powiedział możesz spać na podłodze, od razu do niego podbiegłam
-Na podłodze ale Justin
Nie było dane mi dokończyć, ponieważ ‘’Pan Bardzo Niebezpieczny’’ zamknął mnie na klucz. Nie wiedziałam co mam zrobić, czy co myśleć, wiedziałam, że zrobiłam źle i chciałam to cofnąć. Może to być głupie, ale nie obchodzi mnie to co powie mój tata, czy co mi się stanie, zaczynam się rozluźniać. Zaczynam być jak normalna nastolatka, mam nadzieję, że mój tata to zrozumie. STOP!! Co ja gadam, chciałam się dowiedzieć jeszcze więcej o tym chłopaku, a teraz? A teraz jestem w jego pokoju, rozejrzałam się dookoła podeszłam do komody, i zaczęłam po prostu szperać po jego rzeczach, moja dłoń natchnęła się na coś dziwnego, podniosłam przedmiot do góry i zauważyłam, że w dłoni mam pistolet nie mogłam w to uwierzyć. Od razu go odłożyłam, jeszcze raz przeszłam się po jego pokoju, i kręcąc się tak, zachciało mi się spać, wiedziałam że nie mogę położyć się na jego łóżko, dlatego położyłam sobie jego koc, i zasnęłam na zimnej podłodze.
*********************************************************
Wiem zawaliłam!! I bardzo was przepraszam, że musiałyście aż tak długo czekać. Ale mam problem z ładowarką od kompa, i muszę jeszcze przygotować się do sprawdzianów z matmy, fizyki i biologii!! Jestem załamana i PRZEPRASZAM!!! KOOCHAM WAS!! Mam nadzieję, że poratujecie mnie swoimi komentarzami . Do NN!!
OBIECUJĘ,ŻE BĘDZIE DŁUŻSZY!!<3<3<3
3525_537598619613596_973077672_n.jpg
Tagi: Rozdział.4
10.05.2013 o godz. 16:13
………….
-Chciałam tylko wiedzieć skąd masz broń.
-Zamknij się już dobra!! Mam dość tych pierdolonych pytań!! Czemu w ogóle poszłaś?
-Bo tak!! Nie muszę ci się tłumaczyć!!
-Ja tym bardziej nie muszę spowiadać się jakiejś dziwce!
-Dziwce!!
-Tak, podstępnej suce!
-Wypuść mnie z tego samochodu natychmiast!!
Chłopak tylko potrząsnął głową i zaczął chichotać.
-Aż tak cię do śmieszy!
-Tak, myślisz że cię wypuszczę kiedy widziałaś mnie z bronią?!! Jesteś chyba jeszcze głupsza za jaką cię miałem. I po prostu bezczelnie zaczął śmiać mi się w twarz.
A więc tak, pamiętacie jak chciałam wpakować się w kłopoty?, zasmakować życia, dowiedzieć się co to adrenalina i ryzyko?, cofam to!! nie chcę nawet znać tego chłopaka, nie chcę doszukiwać się cech jego charakteru, bo już go znam, jest zimnym, nieczułym, zakochanym w sobie narcyzem. Tak mówię o Justinie, jak znalazłam się w jego samochodzie i dlaczego się z nim kłuce Nie wiecie? Pozwólcie, że wam opowiem.
……………..

Była piątkowa noc, a ja zostałam zaproszona na imprezę, nie mogłam się jej doczekać. Odliczałam każdą możliwą godzinę, minutę i sekundę, chciałam już być na tej imprezie, chciałam poznać nowych ludzi i po prostu dobrze się zabawić. Czując, jak moje wnętrzności skręcają się z podekscytowania , szybko schodząc z łóżka, zerknęłam na zegarek który wskazywał godzinę 21:30. To dawało mi półtorej godziny do naszykowania się. Nie wiem czemu, tego wieczoru czułam taki pęd, do ryzyka ale podoba mi się to, chciałam poznać w końcu jego smak. Mojego taty nie ma, miał jakieś spotkanie z klientem nie mieszam się w to, wiem tylko, że mam czas do drugiej. Zmieniając temat, i wracając do szykowania się, zostawało mi coraz mniej czasu do tego także, Wpadając do łazienki, szybko się rozebrałam, odkręcając przed tym gorącą wodę, wchodząc pozwoliłam kroplom na mnie spłynąć. Gdy z tym skończyłam, owinęłam ręcznik wokół mojego ciała, i pędem popędziłam do garderoby, będąc w niej zaczęłam przewalać całą jej zawartość, przekopałam wszystko i nie mogłam znaleźć stroju, w którym wyglądałabym seksownie. Po paru minutach, znalazłam coś odpowiedniego, znalazłam czarny top sięgający do mojego przekłutego pępka, na to postanowiłam włożyć bordową spódniczkę do kolanka i czarne botki, ze złotymi szpilkami oraz czarną kopertówkę ze srebnymi ćwiekami dookoła. Zrzuciłam z siebie ręcznik, i szybko włożyłam czarną koronkową bieliznę, przed ubraniem topu i spódnicy , ubrałam skarpetki a chwilę potem swoje czarne botki. Przejrzałam się w lustrze http://allani.pl/zestaw/630778 (bez futerka) , i wyglądałam niesamowicie seksownie, jeśli mogę tak o sobie powiedzieć i nie zostać osądzona o egoizm. Teraz make-up pomyślałam, i szybko nałożyłam podkład, oczy podkreśliłam czarną kredką i ciemnym cieniem a usta czerwoną szminką. Patrząc na siebie, ubrania, drobiazgi, biżuteria- wszystko mam czarne. Uwielbiam ten nieskalany żadnym innym, głęboki i przenikający kolor. Jest szlachetny, bardziej stanowczy niż pozostałe barwy i przejmuje mrokiem. Uważam, że te cechy są piękniejsze od czegoś, co jest niepełne. Będę bardzo szczęśliwa, jeśli choć trochę poczujecie tę dostojność, w moim ubiorze i nie uznacie mnie za gotycką dziewczynę. Z zadumy wyrwał mnie dzwonek do drzwi, chwyciłam za swój telefon wkładając go do torebki i szybkim krokiem ruszyłam w stronę drzwi, które po chwili otworzyłam. W progu domu stali świetnie ubrani Drew który miał na sobie, granatowe spodnie z opuszczonym stanem w połączeniu z czarnymi suprami wyglądało to naprawdę fajnie, do tego miał białą bluzkę na którą miał założoną czarną kurtę i włosy niedbale ułożone na żel. Chris natomiast miał, przyciemnione rurki i również czarne supry, do tego biały t-shirt i złoty łańcuch. Caroline natomiast miała, włożoną czarną obcisłą sukienkę, sięgającą do połowy ud i czarne szpilki z pasującą do tego torebką.
-Hej, Sophii świetnie wyglądasz. Powiedział z uśmiechem na twarzy Chris
-Hej wy również.
-Masz świetne botki Soph, musisz mi koniecznie powiedzieć gdzie je kupiłaś
-Ok, to co idziemy?
-Jasne zapraszam do samochodu. Powiedział rozweselony Drew
Wszystkim nam doskwierał świetny humor, każdy świetnie ubrany jechaliśmy przez Californie. Patrzyłam na palmy i na wszystko wokół i było świetne ale chyba za bardzo mówię jak mi się tu podoba, na pewno poprzestanę za pewien czas. Rozmyślałam tak już przez pewien czas, gdy samochód się zatrzymał a ja zauważyłam, że nie stoimy na światłach, tylko pod domem gdzie miała się odbyć impreza, moje podniecenia rosło z sekundy na sekundę, tak bardzo chciałam już tam być, ale także się denerwowałam. W końcu się przełamałam i wyszłam z samochodu kierując się do drzwi, wraz z Caroline pod pachą. Otworzyłyśmy drzwi, i już po chwili nasze stopy stały u progu domu, rozejrzałam się dookoła, i zobaczyłam sporą gromadę ludzi, którzy świetnie się bawili, tańczyli, śpiewali, pili, palili i po prostu bawili się życiem.
-I jak podoba ci się!
-Jasne, jest świetnie
-Ej!! Dziewczyny, my idziemy do baru
-Okey
-Chodź idziemy tańczyć
Caroline pociągnęła mnie za rękę w stronę parkietu, i już po chwili na nim tańczyłyśmy. Podszedł do nas jakiś chłopak, powiedział ‘’Cześć’’ i podał nam kubek z żółtą cieczą i pianą na wierzchu.
-Co to jest??. Zapytałam lekko nie dowierzając, szczerze mówiąc rzadko piję alkohol zdarzyło mi się może z dwa razy nie więcej.
-To piwo. Caroline powiedziała, i popatrzyła na mnie jakby to była najoczywistsza rzecz na świecie .
Popatrzyłam jeszcze chwilę na kubek z cieczą, i ‘’duszkiem’’ wypiłam całą jej zawartość, nie wiem co się stało, ale po dwóch takich substancjach, czułam w żyłach wybuch nagła chęć tańczenia, i picia tej cieczy więcej. Wraz z Caroline przetańczyłyśmy już dobre pięć piosenek, przy każdej w naszych rękach nie zabrakło piwa, wypiłam już naprawdę dużo.
-Ale się świetnie bawię
-Ja też muszę do łazienki zaczekasz tu?. Zapytała Caroline podnosząc brwi do góry
-Jasne, idź
Gdy blondynka odeszła, nie dotrzymałam słowa zaczęłam szukać ‘’wrażeń’’, podchodziłam do obcych mi ludzi i zaczynałam z nimi tańczyć, każdy mi się przedstawiał i każdy był naprawdę super. Podeszłam do jednego chłopaka i zaczęliśmy się o siebie ocierać. Po skończonej piosence, zauważyłam Chrisa i Drew ale z nimi również jakiś chłopców ubranych na czarno, wszyscy mieli wysadzone kryształami łańcuchy, i wyglądali naprawdę spoko. Jeden z nich zwrócił na mnie szczególną uwagę, ale skądś go kojarzyłam wyglądał seksownie, spojrzałam jeszcze raz w jego stronę, i zobaczyłam jak chłopak się na mnie patrzy i oblizuje usta, trochę się speszyłam i nerwowo zagryzłam wargę. Postanowiłam ‘’olać’’, jego zachowanie i tak po prostu dojść sobie do chłopaków, zerwałam się z miejsca w którym ciągle stałam i już po chwili stałam przy Chisie i Drew, spojrzałam na chłopaka i wydawał się być zszokowany tą sytuacją po chwili przypomniałam go sobie to Justin, ten którego spotkałam pierwszego dnia wyglądał jeszcze lepiej niż poprzednio.
-Sophiia co tam gdzie Caro?. Zapytał mnie Chris na co szybko odpowiedziałam
-Poszła do łazienki, ale chyba pójdę jej szukać
-Jak ci się tu podoba. Zapytał mnie jeden z chłopców, siedzących z Chrisem i Drew nie był on w moim typie, ale nie ładnie jest ignorować pytanie zadane przez drugą osobę, a kątem oka patrząc na Justina, ten ciągle patrzył na mnie nawet gdy ja na niego
-Jest świetnie
-Jesteś tu nowa co??
-Tak, aż tak to widać?
Chłopak, spojrzał na mnie od góry do dołu i przygryzł wargę
-Nee. Tylko cię tu wcześniej nie widziałem
-Rozumiem
-Przyjaźnisz się z Caroline. Zapytał mnie…..Justin w głębi naprawdę się cieszyłam, że się do mnie odezwał
-Tak, wczoraj się . I w tym momencie pokazałam palcem na dwójkę przyjaciół przy barze. Wczoraj się spotkaliśmy i cały dzień spędziliśmy ze sobą
http://www.tekstowo.pl/piosenka,carly_rae_jepsen,tonight_i_m_getting_over_you.html
Chłopak tylko skinął głową, że rozumie a ja poczułam jak chwile potem łapie mnie za nadgarstek ciągnąc w stronę parkietu, żadne z nas nie odezwało się słowem, chłopak przycisnął mnie do siebie po czym zaczęliśmy się o siebie ‘’ocierać’’ w rytm muzyki, poczułam jak delikatnie snuł nosem po mojej szyi na co ja pod wpływem alkoholu tkwiącym wciąż w moich żyłach jak głupia zachichotałam. Na co chłopakowi, uśmiech wymalował się na twarzy.
-Mówiłem ci już, że jeszcze się spotkamy
-Taa.. ale nadal nie masz mojego numer. Po powiedzeniu tego zdania zaczęłam się śmiać jak głupia.
-Ale będę miał
-Na pewno jak ci dam to może będziesz miał, a na razie nie zapowiada się na to
-Taaak a to niby czemu co
Zagryzłam nerwowo wargę, czując jak chłopak łapie mnie za tyłek i dociska jeszcze bardziej do siebie, na co ja chciałam się z nim trochę zabawić, odeszłam od niego na krok gdy moje włosy delikatnie otoczyły moją twarz, uniosłam wzrok z górę ujrzawszy chłopaka, posłałam mu zalotne spojrzenie i zagryzłam seksownie wargę, gdy ten podchodził ja odchodziłam, otwróciłam się do niego plecami, i machając włosami delikatnie, odwróciłam głowę wciąż posyłając mu to samo spojrzenie, widząc jak chłopak idzie za mną i ciągle zagryza wargę bądź oblizuję usta, uśmiech malował mi się na twarzy wiedząc, że za chwilę padnie z podniecenia. Gdy byłam coraz bliżej ubikacji, zostałam złapana za nadgarstek i mocno do niej wepchnięta, spojrzałam na chłopaka za mną i był to Justin , popatrzyłam chwilkę na niego po czym chłopak, podbiegł do mnie i zaczął łapczywie całować wręcz gwałcić moje usta. Zacisnęłam rękę w pięść i lekko oparłam ją o tors Justina, ten szybko przestał i spojrzał mi w oczy po czym dość duży rumieniec oblał moje policzki.
-Jesteś dość słodka shawty
-Dość?
-Nie przeginaj, to nie jest bajka kochanie
-Nie rozumiem
-Heh, myślisz, że co? Pocałuje cię, powiem ko- kocham ty uciekniesz i co zgubisz bucik i myślisz, że będę cię szukał. Nie jestem twoim księciem a ty nie żyjesz w bajce
Powiedział to, pełny złości bałam się byłam z nim zamknięta w ubikacji a on wyskoczył z czymś takim. Łzy pojawiły się w moich oczach, zagryzłam wnętrze mojego polika by tylko łzy nie spłynęły po polikach.
-To po co za mną łazisz
-Bo jestem chłopakiem a ty suką która mnie zaspokoi
-Jesteś śmieszny a teraz mnie wypuść
-No chyba nie
-Wypuść mnie Justin natychmiast!! Bo zacznę krzyczeć!!
-Nie odważysz się uwierz mi spróbuj, a źle skończysz
-Zostaw mnie
Szybko go ominęłam, i ruszyłam w stronę wyjścia i tak była 1:20, po prostu wyszłam nic nie mówiąc przyjaciołom z którymi przyszłam. Będąc parę przecznic dalej, gdzie panowała ciemność jak to w nocy, byłam przerażona myślałam, że jest inny, tamtej nocy był inny. Był tajemniczy ale nie był tak oschły ja w ubikacji, idąc tak i rozmyślając poczułam obce ręce na mojej talii odwróciłam się myśląc, że to znowu Justin, lecz ku mojemu zdziwieniu był to człowiek którego widziałam pierwszy raz w życiu, jego ręce wędrowały wzdłuż mojej tali, do samej pupy, stałam oszołomiona myśląc, że zaraz mogę zostać zgwałcona i to z własnej głupoty. Zdjęłam zimne obce ręce, i oddaliłam się od niego jak najdalej mogłam, lecz po chwili chłopak znów mnie złapał i zaczął nachalnie całować.
-Puść mnie!!
-Nie licz na to, teraz jesteś moja
-Nie znam cię człowieku!!
-Nie, ja ciebie też, jesteś tu nowa, nikt cię nie zna, nikt nie będzie tęsknić
Mężczyzna po tych słowach wpił się w moje usta , szybko wzięłam zamach i z liścia uderzyłam go prosto w twarz, chłopak się tylko skulił a ja zaczęłam uciekać w stronę domu gdzie odbywała się impreza, biegnąc tak nie patrzyłam na drogę, usłyszałam tylko krzyki tego faceta, że jak mnie dopadnie to zgwałci i zabiję. Biegłam, biegłam i biegłam obejrzałam się na moment w stronę mężczyzny który mnie zaatakował, i kontynuowałam bieganie dopóki nie wpadłam na kogoś, wraz z nieznajomym upadliśmy na ziemię.
-Bardzo Przepraszam, nie chciałam
-Taa, jasne mogłabyś się podnieść Sophiia
-Tak, jasne…zaraz, zaraz skąd znasz moje imię. Odwróciłam się w jego stronę i zobaczyłam uśmiechniętego Justina
-No co kochanie to już mnie nie pamiętasz, więc ci przypomnę niedawno uciekałaś przede mną
-Zostaw mnie Justin, nie mam ochoty i czasu na twoje zagrywki
-Nie narzekałaś gdy tańczyliśmy i gdy cię całowałem
Wywróciłam oczami i chciałam się obrócić, ale powstrzymał mnie uścisk szatyna
-Nie wywracaj na mnie oczami dziwko
-Nie nazywaj mnie tak
-Mówiłem, że cię dopadnę. Usłyszałam krzyki, ale nie Justina tylko tego faceta który próbował mnie zgwałcić, szybko schowałam się za szatyna ten tylko się uśmiechnął i oddalił się tak, że mężczyzna który chciał mnie zgwałcić miał mnie w punkcie widzenia, nie obejrzałam się gdy już stał blisko mnie
-Justin proszę zrób coś
-Ja?, a kim ja dla ciebie jestem z facetem chcemy tego samego więc może się do niego przyłącze
-Jak możesz
-Po ludzku
Facet podszedł do mnie, i złapał mocno za nadgarstki łapiąc mnie w tali przyciskając do siebie, i szepcząc do ucha, że mnie zabiję. Chwilę po tym usłyszałam strzał, i zobaczyłam jak facet obejmujący mnie upada zakrwawiony na ziemię, pozostawiając krew na mych rękach, jedną przyłożyłam sobie do ust bo nie mogłam uwierzyć, w to co się właśnie stało. Spojrzałam w stronę Justina który stał z bronią w ręce, patrzący się jakby nic się nie stało.
-Co, co to miało być co!!???
-I tak wisiał nam przysługę, której nie oddał więc to było konieczne
Justin ruszył w moją stronę, łapiąc mnie za nadgarstki prowadził mnie przecznicę dalej, gdzie wsadził mnie do jak przypuszczam swojego samochodu, nawet się nie sprzeciwiałam po prostu byłam zbyt oszołomiona aby cokolwiek powiedzieć.
-Co ze mną zrobisz?. Powiedziałam i pozwoliłam łzom wypłynąć na wierzch
-Zgadnij?
-Nic nie powiem przysięgam, nic a nic
-O to się nie boję, jakbyś powiedziała to byś skończyła jak ten facet
-A co z tym ciałem
-A to, chłopcy się tym zajmują
-Jest was więcej
-Ding, ding, ding!! Mamy zwycięzce i to o wiele więcej ale w twoim cudownym świecie jest tylko dobro, nic złego masz wszystko co chcesz i nic więcej poza własną dupą cię nie obchodzi
-Chyba mówisz o sobie
-Zważaj na słowa, bo pożałujesz
-Dlaczego masz broń?
-A jak ci się zdaje jeżeli jesteś z mafii chyba musisz ją mieć
-Nie krzycz na mnie
-To mnie nie wkurwiaj
………….
-Chciałam tylko wiedzieć skąd masz broń.
-Zamknij się już dobra!! Mam dość tych pierdolonych pytań!! Czemu w ogóle poszłaś?
-Bo tak!! Nie muszę ci się tłumaczyć!!
-Ja tym bardziej nie muszę spowiadać się jakiejś dziwce!
-Dziwce!!
-Tak, podstępnej suce!
-Wypuść mnie z tego samochodu natychmiast!!
Chłopak tylko potrząsnął głową i zaczął chichotać.
-Aż tak cię do śmieszy!
-Tak, myślisz że cię wypuszczę kiedy widziałaś mnie z bronią?!! Jesteś chyba jeszcze głupsza za jaką cię miałem. I po prostu bezczelnie zaczął śmiać mi się w twarz.
I tak o to sobie wpadłam w kłopoty, i to właśnie w ten sposób znalazłam się w jego samochodzie, jaki jest, jest bezczelny i zadufany w sobie, mam po dziurki w nosie tego ‘’mafiozy’’ jest oschły, tajemniczy i go nienawidzę ale czy na pewno?.

Hej!! Przepraszam,że nic nie dodawałam ale jestem, nad morzem i nie mam za bardzo jak tak samo na http://true-love-with-you.bloblo.pl/, tu rozdział pojawi się dopiero w poniedziałek. Schodząc z tematu, mam nadzieję,że wam się spodobał,jest Justin!!<3 a to najważniejsze, mogę wam zdradzić,że następny będzie jeszcze bardziej ciekawszy!!
Dziękuję,za komentarze pod poprzednim rozdziałem,i mam nadzieję,że i pod tym ich nie zabraknie:) KOOOCHAM WAS<3<3 I DO NN:)<3
528230_449644945116322_1301058651_n.jpg
Tagi: Rozdział.3
02.05.2013 o godz. 21:01
……………
Czwartek. Kolejny dzień do kolekcji, zbudziły mnie promienie słońca które padały na moje łóżko i twarz, nie dawały za wygraną, za nic nie chciały przestać świecić, można powiedzieć, że były uciążliwe ale tak patrząc i myśląc dalej, były dość przyjemne. Delikatnie się uśmiechnęłam czując obecność mojej mamy, jest moim aniołem i wierzę, że jest . Zawsze gdy mam problem, patrzę w niebo i szlochając wszystko jej mówię, nie wiem w jaki sposób, ale zawsze mi pomaga, jakby nigdy nie odeszła, jakby była. Brakuje mi jej jedynego dotyku…Tak to jest właśnie ten matczyny dotyk, zawsze kojący, uspokajający , na samo wspomnienie mimowolnie się uśmiecham, boli mnie brzuch, mama mnie przytula, mierzwiąc moje włosy i szepcząc tylko ciche ciiii… wszystko będzie dobrze, i choć wydaje się to niemożliwe, zawsze po tych słowach tak było. Patrzyłam na słońce, które mnie oślepiło, mimowolnie zamknęłam oczy, i rozkoszowałam się słońcem które dopieszczało moją skórę. Moje ręce kierowały się ku górze, zaś reszta ciała ku dołu, przeciągnęłam się głośno ziewając, popatrzyłam w sufit i może uznacie mnie za szaloną, ale zaczęłam się śmiać, tak śmiać… z tego jak życie potrafi cię rozczarować, ale także zaczarować, jak potrafi dać miłość do końca życia i jak potrafi, ją szybko zabrać, zostawiając po sobie tylko złamane serce , łzy i tęsknotę .Tylko jeden obraz, który malował mi się od ranka, który malował mi się już w snach, nie dawał za wygraną , nie dawał mi spokoju, był to obraz Justina, tak właśnie tego chłopaka którego wczoraj poznałam. Może to dziwne, ale śniłam o nim… może i wydawał się groźny i bardzo tajemniczy ale nie był zły, skoro o nim śniłam, chyba musiał mieć coś w sobie nieprawda?. Niektórych odstrasza widok groźnego.. jak to ująć ‘’bad boya’’, ale mnie przeciwnie, przyciągał mnie i to bardzo, był taki… szorstki ale i opiekuńczy i kochany? Ale skąd ja mogę wiedzieć. Przecież go nie znam, łatwo zamaskować swój prawdziwy charakter, ale jaki jest Justin? Tego dokładnie nie można określić, może kiedyś się dowiem jaki jest, na razie wiem, że jest bardzo tajemniczy. W swojej głowie słyszałam głosy, jedne mówiły abym doszukała się prawdy, abym dowiedziała się o nim wszystkiego, drugie zaś mówiły abym poprzestała, i darowała sobie kłopotów. Nie wiedziałam co wybrać, zawsze wybierałam tą dobrą stronę nie pakowałam się w kłopoty, ale teraz? Teraz miałam ochotę wybrać pierwsze głosy które czaiły się w mojej głowie i wpakować się w kłopoty, zasmakować smaku wolności, dowiedzieć się co to adrenalina i dowiedzieć się czegoś o ryzyku, zasmakować życia którego jeszcze nigdy, nie znałam. Tak właśnie dlatego, gdy ponownie go spotkam doszukam się prawdy o jego charakterze, może to wydaje się być dziwne, bo w ogóle go nie znam, i może narażam się na jakieś niebezpieczeństwo, ale chcę tego, chcę go poznać lepiej, nie chcę go oceniać po wyglądzie, bądź jego groźnym sposobem mówienia, czy samego stylu dobierania ciuchów. Z zadumy wyrwały mnie, dosyć głośne śmiechy. Wstałam na równe nogi, i kierując się ku balkonowi nałożyłam na nogi baletki które stały obok wejścia. Wyszłam na balkon, i zauważyłam dwóch całkiem przystojnych chłopaków, a wraz z nimi szła dziewczyna o długich blond włosach , szła przed nimi i się wygłupiała, wszyscy śmiali się w niebogłosy. Gdy tak na nich patrzyłam uśmiech wkroczył na moją twarz, przypominając sobie chwile, kiedy to ja wygłupiałam się tak przed znajomymi i jak świetnie się razem bawiliśmy. Nie wiem jak to się stało, ale zaczęli się na mnie patrzeć, posłałam im ciepły uśmiech i już miałam kierować się do pokoju, kiedy jakiś krzyk mnie powstrzymał.
-Hej!!! Jesteś tu nowa?. Krzyknął jeden z chłopców o dość dużej posturze i włosach ułożonych niedbale na żel.
-Tak!!
-Ja jestem Drew
-Ja Chris
-A ja Caroline a ty!!
-Jestem Sophii, miło mi!!
-Nam też, może przejdziesz się z nami na plażę. Krzyknęła do mnie blondynka Caroline, która wydawała się być naprawdę sympatyczną dziewczyną
-Z chęcią, zapraszam do mnie, ponieważ nie jestem jeszcze ubrana
-Już idziemy!!
Kiwnęłam głową, że rozumiem i wyszłam z balkonu. Wzięłam z garderoby sweterek i leginsy i szybko je założyłam, by nie pokazać się im w piżamie. Zeszłam na dół, gdzie już zabrzmiał dźwięk dzwonka, doszłam do drzwi i je otworzyłam, u progu domu już stali Drew, Chris i Caroline
-Cześć, jeszcze raz jestem Sophii dla przyjaciół Soph
-Miło nam Drew, Chris i Caroline dla przyjaciół Caro
-Wzajemnie zapraszam, sory ale dopiero wstałam także nie zdążyłam się jeszcze przebrać zaczekacie chwilkę ubiorę się i już do was zejdę
-Jasne
- Ok, too zapraszam do salonu
-Ładnie mieszkasz, wiesz że jesteśmy sąsiadami
-Naprawdę?
-Tak mieszkamy z Chrisem domek dalej, a Caroline dwa domki dalej także wiesz jesteśmy do usług
-hah Dzięki
-A ja dziękuję ci, że cię spotkałam i nie muszę ciągle chodzić z tymi pajacami
Powiedziała dziewczyna, po czym mocno mnie przytuliła
-Ej tylko nie pajace
-Tylko żartowałam
-Dzień dobry. Usłyszałam głos mojego taty, szedł właśnie z kuchni z uśmiechem na twarzy
-Tato, to Caroline, Drew i Chris zobaczyłam ich przez balkon i tak trochę porozmawialiśmy i idziemy na plażę, mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko
-Skądże idźcie, miło mi was poznać
-Nam również proszę pana
-To ja się pójdę przebrać, tato zajmij się naszymi sąsiadami
-Oczywiście, kochanie
Szybko wbiegłam po schodach kierując się do mojego pokoju, wpadając do łazienki, szybko się rozebrałam, odkręcając ciepłą wodę przed wejściem do środka i pozwalając kroplą po mnie spłynąć. Gdy z tym skończyłam, owinęłam ręcznik wokół ciała, przed sprintem przez mój pokój do mojej szafy. Biegałam po niej szukając odpowiednich ciuchów na plażę, dość szybko się z tym uwinęłam bo po około pięciu minutach miałam w ręce jaskrawo-pomarańczowe bikini, a na to jasne różowe dżinsy sięgające do połowy moich ud, a na górę szarą przewiewną bluzkę, poszarpaną u dołu nie zasłaniającą mojego pępka, a czarną torebkę z ręcznikiem i portfelem przerzuciłam sobie przez ramię, włosom dałam odpocząć, po prostu je rozczesałam po cudownie przespanej nocy i na stopy ubrałam czarne japonki. Gotowa obejrzałam się w lustrze http://allani.pl/zestaw/649377 wyglądałam niesamowicie, czułam się żywa, nowa, świeża i kochałam każdą cholerną sekundę. Koledzy czekają pomyślałam, i szybko zbiegłam po schodach potykając się o własne nogi, zastałam przyjaciół rozpromienionych z uśmiechami na twarzy.
C-O , już się ubrałaś, ale szybko.
S-Tak, spieszyłam się
Ch-Nie było takiej potrzeby, twój tato jest naprawdę fajny
-O dziękuję, chłopacze staram się. Tata spróbował, śmiesznie poruszać brwiami lecz na marne bo nie wyszło mu to, co spowodowało u wszystkich gromki śmiech
-To my idziemy
-Bawcie się dobrze
-Dziękujemy
Wyszliśmy roześmiani na świeże powietrze, promienie słońca od razu dały o sobie znać, oświetlały nam twarze, powodując także spływające po rozgrzanych ciałach kropelki potu.
D-Fajnie, że cię zauważyłem
C-No Drew, w końcu zrobiłeś coś pożytecznego znalazłeś mi przyjaciółkę
Ch-Taa, chciałabyś
C-A co prawda Soph
Dziewczyna wzięła mnie pod rękę i tak sobie szłyśmy przed chłopakami, plotkując o wszystkim. I tak właśnie, minęła nam droga na plażę .
……..
D-Hej, dziewczyny to gdzie się rozkładamy?
C-Soph lubisz się opalać?
-Jasne, więc może tam koło ratowników
C-Świetny pomysł, no chłopcy idziemy
Ch-Nie wierzę, że zawsze musimy robić wszystko co chcę
C-Jestem twoją dziewczyną, więc powinieneś mi dawać wszystko co chcę
Ch-Wszystko? Tak…
Przyglądałam się poczynaniom Chrisa który podbiegł do Caroline i przerzucił ją sobie przez ramię, kierując się ku wody, dziewczyna zaciekle próbowała się wyrwać lecz na marne, krzyczała i kopała. Ten tylko skierował jej twarz na swoją i wpił się w jej usta, chyba coś musiała mu powiedzieć bo zaczęli się kierować w stronę moją a Drew, a tak tylko zauważyłam, że ten cały Drew chyba się do mnie przystawia?. A może mi się zdaję, nie powiem był całkiem niezły ale chyba to nie to.
-Oni tak zawsze?
D-Taaaak, teraz należysz do naszej paczki, to dobrze
-Dlaczego?
D-Bo nie będę musiał znosić tego sam. I po chwili wybuchł śmiechem, wiedząc o co mu chodzi dołączyłam się do niego
C-Co jest takie śmieszne. Zapytała się Caro podchodząc bliżej, jak zauważyłam Chris stał obok niej trzymając rękę na jej talii
-Wy, jesteście słodcy
C-Na pewno nie, to co idziemy?
-Jasne
D-To wy idźcie się poopalać a my idziemy do baru przyszli chłopcy. Drew spojrzał na Caroline znaczącym spojrzeniem, dziewczyna tylko przytaknęła i zwróciła się do mnie
C-Sophii to chodź
Przytaknęłam, i ruszyłyśmy w stronę wybranego miejsca, cały czas miałam to tajemnicze spojrzenie Drew, ale jacy chłopcy? O co chodziło? , ostatnio stałam się bardzo dociekliwa, najpierw chęć śledzenia Justina, teraz to. Postanowiłam w końcu, nie zakrzątać sobie głowy głupotami, i najzwyczajniej w świecie się zabawić, myślałam chyba już naprawdę długo, ponieważ skupiłam swój wzrok na tym co jest dookoła i zobaczyłam Caroline wołającą mnie pytaniem, czy siadamy
-Tak jasne, przepraszam zamyśliłam się
C-Spoko nie ma sprawy
Rozłożyłyśmy ręczniki, tym samym ściągając kostiumy położyłyśmy się na ręczniku, oparte na łokciach, leżąc tak przez dłuższą chwilę pochłonęłyśmy się rozmową.
……………
3GODZINY PÓŹNIEJ
C-No i jak on zdejmuje tą bluzkę
-To na zawał padam
C-Tak!!! Ja też żeby tylko tak przechadzał się między nami
-Noo!! Jackob przybądź haha
C-Haha, a tak zmieniając temat, czyli schodząc z’’ Sagi Zmierzch’’, masz kogoś na oku?
-Wiesz…… jestem tu jeden dzień i , spotkałam takiego jednego, bo wczoraj poszłam sobie nocą na spacer koło jakiegoś parku chyba na JungStreet
C-Co!!! Byłaś tam sama, wiesz jakie to niebezpieczne!!
-Nie, ale już wiem. Daj dokończyć, spotkałam tam chłopaka, o imieniu Justin… odprowadził mnie do domu, i chciał numer ale mu nie dałam
C-Justin…. Mówisz, hmmm.. przystojny szatyn o brązowych oczach? Ubiera się w opuszczone spodnie i skórę?
-Tak, tak!! Ale s… skąd to wiesz
C-Och, bo to mój kumpel jak chcesz to was poznam
-Nie…trochę się peszę. Gdy to powiedziałam, rumieniec wdał mi się na poliki
C-Jak będziesz chciała to mów
-Okey, to
D-Co tam dziewczyny. Przerwał mi oczywiście Drew, nawet go lubiłam ale jeśli mamy być kumplami to bez podrywu.
-Nic gadamy o głupotach
CH-Słuchajcie, zbieramy się co? To już w końcu 3 godziny.
C-Dobra to chodźcie
Wstałyśmy z Caro , spakowałyśmy ręczniki do toreb i ruszyłyśmy w stronę chłopaków którzy nas wyprzedzili, tak będąc na plaży naprawdę miło mi się rozmawiało z Caroline, okazało się, że mamy dużo wspólnego, obie uwielbiamy ‘’Sagę Zmierzch’’ i Taylora Lautnera, ale nie tylko to, obie lubimy modę i chodzenie po sklepach, żarty i nawet ten sam fast food. Naprawdę cieszę się, że ich poznałam, to mój drugi dzień a ja już mam kolegów i możliwe, że najlepszą przyjaciółkę.
-Caro, muszę cię o coś zapytać?
C-Co jest?
-No bo Drew ciągle jest blisko mnie, i nie wiem czy on mnie podrywa?
Dziewczyna wybuchła śmiechem, i nie wiedziałam co myśleć, jej odpowiedź miała znaczyć on cię nie chcę jesteś za brzydka?, nie rozumiałam jej w tej chwili.
-Co, co jest!!
C-Soph, kochanie on jest…. gejem
-CO!!! Żartujesz
Dziewczyna głową zaprzeczyła, a mi się głupio zrobiło, że tak go oceniałam.
C-Sama zobaczysz, zresztą sam ci powie
…………..
Po długim czasie spędzonym na plaży, i wracając z niej znaleźliśmy się pod moja posiadłością, pożegnaliśmy się i już otwierałam drzwi gdy nagle wyrwał mnie krzyk blondynki.
C-Idziesz z nami jutro na imprezę
-Gdzie i o której?
C-W domu naszego kumpla, zaproszeni są praktycznie wszyscy, ludzie są naprawdę spoko spodoba ci się
-Dobra, to o której
D-O 22:30 będziemy po ciebie
-Ok, to do jutra paa.
-Paaa Soph.
Weszłam do domu, cała w skowronkach w końcu mam przyjaciół, i idę na imprezę czy może być lepiej? Nie chciałam jeść kolacji, także pobiegłam do swojego pokoju wzięłam prysznic, ubrałam piżamkę i położyłam się do łóżka. Po raz pierwszy rzeczywistość wydawała się lepsza niż sny , z których dawniej nie chciałam się budzić , z myśli o tym co będzie wyrwał mnie Justin, wkradł się w moje myśli kolejny raz, uśmiechnęłam się do siebie przypominając sobie zaistniałą wczorajszą sytuację, gdy po raz pierwszy spojrzeliśmy sobie w oczy. Nie wiem czemu, ale w jego oczach było coś, czego nie mogłam pojąć, był jak.. głodujący wampir raz miał jasnobrązowe oczy, a raz… czarne, tak jak dwa lśniące węgielki. Był to człowiek, którego nie mogłam odczytać, skrywający tajemnicę którą, za wszelką cenę próbowałam odgadnąć.

_______________________________________________________
Więc tak,na początek chciałabym bardzo podziękować,tym 13komentarzy,pod poprzednim rozdziałem.Bardzo mnie zaskoczyłyście,nawet nie wiecie jak mi miło,widząc taką liczbę komentarzy<3 Mam nadzieję,że rozdział wam się podoba,i pod tym rozdziałem również nie zabraknie komentarzy:) Bardzo Dziękuję i KOOOCHAM WAAAS<3<3
Polecam także bloga,dziewczyny która naprawdę ciekawie piszę i jest ze mną od początku gdy tylko założyłam pierwszego bloga,PROSZĘ KOMENTUJCIE JEJ ROZDZIAŁY http://badboyandgoodgirl.bloblo.pl/ <3<3<3
imagesCAC08LPF.jpg
Tagi: Rozdział.2
30.04.2013 o godz. 09:13

Myślę, myślę, że kiedy to wszystko jest już skończone, to powraca tylko przez mgłę, rozumiesz. Jak kalejdoskop wspomnień. Powraca wszystko, za wyjątkiem jego samego. Myślę, że gdy pierwszy raz go ujrzałam, jakaś cząstka mnie wiedziała co może się wydarzyć. I naprawdę, nie chodzi tutaj o jego słowa, czy czyny. Chodzi o uczucie, które pojawiło się razem z nim. Szalonym wydaje się fakt, że nie mogę być pewna czy kiedykolwiek poczuję coś podobnego. I nie wiem, czy powinnam to poczuć. Wiedziałam, że jego świat poruszał się zbyt szybko i spalał wyjątkowo jasnym płomieniem, ale pomyślałam wtedy: "Jak diabeł mógłby pchać mnie w ramiona kogoś, kto przypomina anioła gdy tylko się uśmiechnie?". Może to wiedział, kiedy mnie zobaczył. Zgaduję, że straciłam wszelką równowagę. I myślę, że najgorszą częścią tego wszystkiego, nie było utracenie jego. Tylko to, że zatraciłam siebie.
……….
Nazywam się Sophii, Sophii Mallete. Moja historia nie jest taka jak reszta, w mojej historii nie jest tak kolorowo, nie wszystko kończy się Happy Endem. Gdy powoli przyzwyczajałam się, że mojej mamy, nie ma blisko mnie wtedy, wtedy spotkałam właśnie jego. Zawsze wyglądał jak nieskazitelny diament, jego włosy zawsze,były tak niedbale ułożone, jego aksamitny głos, zawsze powodował, ciepło przeszywające moje ciało. Sam on powodował, uśmiech na mej twarzy, nieopanowane bicie serca, które nigdy nie słuchało, kiedy ma przestać bić. Czasem był niebezpieczny, arogancki i nieżyczliwy. Dlaczego się w nim zakochałam? Sama nie wiem, przecież był człowiekiem, z charakterem którego zawsze się brzydziłam, którego nigdy nie tolerowałam. Ale było w nim to, co tak bardzo kochałam, to, że zawsze chciał abym czuła się bezpiecznie, i naprawdę tak się czułam. Jego, czułość, namiętność i zamiłowanie do muzyki, właśnie to nas połączyło, może nie od samego początku, ale między nami, zawsze była niesamowita chemia, jakaś niesamowita siła, przyciągała nas jak dwa magnesy, które nigdy nie chciały się rozdzielić. Niestety, gdy wszystko wydawało się być wspaniałe, mój ojciec nas rozdzielił, moje serce pękło na milion malutkich kawałeczków, które nigdy nikt nie ułoży go tak aby biło tak mocno jak do tego chłopaka. O kim właśnie mówimy? o chłopaku, który mnie zaczarował, który mnie w sobie rozkochał, przy którym czułam się bezpiecznie i nie do opisania, a co najważniejsze, mówimy o… Chłopaku który skradł moje serce , dla którego moje serce biło i dla którego nadal bije. Tak, właśnie mówimy o Justinie, chłopaku z tajemnicą, chłopaku z dwoma twarzami ,mówimy o.. Moim chłopaku. Choć zapewne, nie znacie jeszcze całkowicie mojej historii pozwólcie, że powrócę do czasu, do czasu i miejsca, gdzie to wszystko się zaczęło. Tak, pamiętam ten dzień jakby to było wczoraj.
…………….
Ranek. Kolejny gorący dzień na wybrzeżu ,słychać szum morza i ćwierki ptaków. Gdy tylko otworzyłam oczy moją pierwszą myślą było to, że właśnie dziś mieliśmy wraz z tatą zacząć, wszystko od nowa. Zapomnieć o problemach, które nam towarzyszyły. Wstałam i szybko zaścieliłam łóżko, kierując się ku łazience, będąc w niej zrzuciłam z siebie różowiutką sięgającą do kolan podomkę , i wskoczyłam do kabiny prysznicowej. Poczułam jak ciepłe kropelki wody, skraplają moje nagie ciało, wtarłam żel i porządnie spłukałam. Po dosyć szybkim prysznicu, zrobiłam poranną toaletkę i ubrałam przygotowane na dziś ciuchy, w które po chwili się ubrałam. Wyszłam z łazienki i jeszcze raz przejrzałam się w lustrze, http://allani.pl/zestaw/532294 . Spojrzałam ostatni raz na mój pokój, łza zakręciła się w moim oku, i samowolnie spłynęła po moim zaróżowionym policzku, wróciły wspomnienia, kiedy wraz z mamą, bawiłyśmy się właśnie tu. Kiedy pierwszy raz, miałam złamane serce i wypłakiwałam się w poduszkę, a mama mnie pocieszała, mam tyle wspaniałych wspomnień, związanych z tym pokojem. Ostatni raz na niego spojrzałam, zamknęłam drzwi i zeszłam na dół, gdzie już czekał mój tato Howard z walizkami.
-Jesteś gotowa, opuścić ten dom
Chwilę się zastanowiłam, ponieważ w ułamku sekundy powróciły wspomnienia, to tu stawiałam swoje pierwsze kroki, wymykałam się z domu na potajemne małe imprezy u swoich przyjaciół, tak bardzo będę za nimi tęsknić, są dla mnie wszystkim, są dla mnie jak rodzina. Przypominałam sobie wszystko, jak latałam po całym domu krzycząc a mój tata wraz ze mną, jak mama, krzątała się po kuchni, przypalając swoje kolejne wyśmienite danie, byliśmy tacy szczęśliwi. Moje wszystkie wspomnienia, nie pozwalały abym opuściła ten dom, niestety musiałam, musiałam uwolnić się od miejsc w którym ciągle widziałam swoją mamę, ale jest mi tak bardzo trudno zostawić ten dom, tak wiele dla mnie znaczy. Po długim rozmyślaniu, zdecydowałam się na odpowiedź.
-Tak, tato jestem.
-W takim razie możemy ruszać
-Tak, idź zaraz do ciebie dołączę
-Dobrze kochanie. Tato podszedł do mnie i delikatnie ucałował moje czoło.
Stałam przez chwilę, rozglądając się i byłam już pewna, że chcę nowego życia, które ma się rozpocząć za kilka godzin w Californii. Podeszłam do drzwi tym samym je otwierając, spojrzałam na dom, stając w jego progu i dałam kryształowej łezce wypłynąć z pod mojej powieki. Wzięłam jeden głęboki oddech i zamknęła drzwi. Na zawsze.
…….
Właśnie jesteśmy w samolocie, który chwilę temu uniósł się w górę, i ruszył. Pożegnałam się z rodzinnym miastem, z domem który był wypełniony miłością, ale także smutkiem i płaczem. A za chwilę, miałam wylądować w mieście, które jest mi całkiem obce tak jak ludzie zamieszkujący je. Miałam tylko nadzieję, że w naszym życiu w końcu zagości, radość i miłość. Chwilę jeszcze pomyślałam, a po chwili zatonęłam w świecie w którym mogłam wszystko, i to ja kierowałam nim, do świata cudownego, zwanym także krainą Morfeusza.
………
Z cudownego snu, wyrwał mnie tata który delikatnie szturchnął moje ramię.
-Wstawaj kochanie, już jesteśmy na miejscu.
-Nie mogę się doczekać by ujrzeć nasz nowy dom.
-Tak.. ja również
........
Gdy odebraliśmy swoje bagaże, kierowaliśmy się do samochodu, który na nas już czekał, był to czarny range rover którego mój tata uwielbiał. Tato podszedł do samochodu, pakując pierw nasze walizki do bagażnika, gdy wszystko było spakowane, siedliśmy na przednie miejsca i odjechaliśmy z lotniska. Gdy tata uchylił szyby, mogłam rozkoszować się promieniami słońca które dopieszczały moją twarz, a mogłam także zobaczyć ludzi którzy zamieszkiwali te jakże gorące miasto. Byli, jak każdy oczywiście, prawie wszyscy mieli na sobie stroje kąpielowe zapewne w taką pogodę nikt nie będzie siedział zamknięty w czterech ścianach. Kierowali się ku plaży z tego co widziałam, ponieważ właśnie w tamtym kierunku i my się kierowaliśmy, właśnie nad samym wybrzeżem będziemy mieszkać.
…….
Po 20 minutach byliśmy prawie na miejscu, zdążyliśmy jeszcze podjechać do sklepu i zrobić jakieś zakupy, próbowałam sobie wszystko ułożyć lecz mój wzrok podziwiał piękną Californie, zapierała dech w piersiach, widoki palm i wszystkiego co dookoła, było nie do opisania. Z rozmyśleni wyrwał mnie mój tata.
-Już jesteśmy, widzisz ten dom… jest nasz
-Chryste. Szepnęłam. Tato jest wspaniały i taki ogromny
-Wiem, ale gdy go zobaczyłem od razu pomyślałem, że ci przypadnie do gustu mam nadzieję, że tak jest
-Tak, tak oczywiście jest przepiękny zawsze o taki marzyłam
Patrząc na mój dom (zdjęcie poniżej), zapowiadało się naprawdę magicznie. Zanim się obejrzałam już wjeżdżaliśmy na podjazd domu, byłam taka podekscytowana móc zobaczyć ten dom od środka. Tato zaparkował, a ja szybko wybiegłam z samochodu kierując się ku domu, otworzyłam drzwi i aż ‘’opadła mi szczęka’’ dom był przepiękny, mówiąc szczerze, nawet myśl mnie taka nie przeszła, że mój tata ma taki dobry gust. Moim oczom, ukazało się piękne wnętrze domu (zdjęcia poniżej), obejrzałam jeden salon, po chwili ukazał się drugi wraz z jadalnią, ukazała się też kuchnia i reszta innych rzeczy. Ale jednak najbardziej ciekawił mnie mój pokój
-I… jak ci się podoba
-Jest wspaniały…
-Chcesz wiedzieć jak wygląda twój pokój?
-Tak.!!
-Jest na pierwszym piętrze trzecie drzwi na prawo
Wbiegłam szybko po schodach, patrzyłam na drzwi i było ich tak wiele, weszłam do jednych ale ukazał się gabinet taty, z tego co widziałam https://moneyzoom.pl/blog/biuro-w-domu-oszczednie-i-z-glowa-sprawdz-jak-to-zrobic/ weszłam do kolejnych i … znalazłam był cudowny, właśnie tak bym go urządziła był, był taki kolorowy wypełniony radością. I jeszcze miałam balkon który szybko uchyliłam wychodząc na świeże powietrze, wzięłam głęboki oddech, widok mnie zaskoczył, był wprost nieziemski. Był to widok na całą plażę, a balkon był największym, jaki widziałam w życiu. Weszłam w głąb, skręciłam w prawo i moim oczom ukazał się przytulny kącik z jacuzzi http://szpargaly.pl/styl-zycia/domowe-spa/ uśmiech wymalował się na mej twarzy, jeszcze chwilę postałam i podziwiałam, ale postanowiłam wejść do środka, ponieważ w pokoju były jeszcze dwie pary drzwi. Otworzyła jedne i okazała się ogromna garderoba wypełniona ciuchami, była taka wielka, że bałam się abym przypadkiem się w niej nie zgubiła. Wyszłam z pomieszczenia i skierowałam się ku drugiemu, uchyliłam drzwi wchodząc do pomieszczenia i ukazała się łazienka była urządzona tak ‘’delikatnie’’ jeżeli można to w ten sposób nazwać, była po prostu piękna i wszechstronna, miałam wielkie okno z którego mogłam wyjść a na zewnątrz, wielkie leżaki na których będę mogła się opalać, było wprost cudownie. Lepiej niż kiedykolwiek mogłam sobie wyobrazić. Zeszłam na dół, gdzie czekał mój tata i coś… pichcił no nie poznaję go, z nowym życiem znalazł sobie talent kulinarny? No cóż warto spróbować i się przekonać.
-Tatku co gotujesz?
-Takie tam, znalazłem w gazecie przepis i robię, możesz nakryć do stołu zaraz będzie podane.
-Oczywiście
-Sophii, a jak ci się podoba tak ogólnie całość?
-Jest wprost cudownie, tato myślisz, że tu… no wiesz zapomnimy o wszystkim, o mamie?
-Kochanie, o niej nigdy nie zapomnimy, ale nie będziemy aż tak cierpieć, widząc ją w każdym zakamarku domu, i rozpaczać, że jej nie ma z nami.
Podeszłam do gotującego taty, i po prostu się w niego wtuliłam.
-Kocham cię. Szepnęłam w jego ramię, przy którym miałam położoną głowę.
-Ja ciebie też, kochanie…. A teraz siadaj bo kucharz podaje
Oderwałam się od taty, i posłusznie usiadłam przy stole, na którym po chwili leżały potrawy, w skrócie leżał łosoś skroplony cytryną, warzywa, ciasto francuskie z łososiem i szpinakiem i woda. Gdy już miałam posiłek na talerzu, nabiłam widelec w łososia i wsadziłam do buzi, muszę przyznać, że był wprost wyśmienity.
-No tato, naprawdę pycha…Nie spodziewałam się
-Tak, szczerze to ja też się nie spodziewałem.
Dalej, jedliśmy w ciszy rozkoszując się posiłkiem.
………
Nadszedł wieczór, na zewnątrz zrobiło się już naprawdę ciemno, gwiazdy dziś świeciły tak pięknie, było ich mnóstwo, z daleka także można było dostrzec, lampiony które ludzie puszczali, były takie… po prostu nie mam słów by opisać jakie były, myśląc tak i rozkoszować się widokiem nocy, przyszła mi chęć na spacer. Postanowiłam więc, się na niego wybrać, z powodu, że się nie przebrałam w piżamkę nadal miałam na sobie ubrania, które przygotowałam sobie jeszcze w New Jersey. Wzięłam tylko sweterek, ponieważ mogło już być trochę zimno, chciałam powiadomić o wyjściu tatę, ale gdy weszłam do jego pokoju już smacznie spał, także wzięłam kluczę i wyszłam dokładnie zamykając posiadłość, weszłam na dróżkę, i kierowałam się… tak naprawdę przed siebie, nie znałam dokładnie tego miasta, i może noc na poznanie go, nie jest dobrym wyborem…Ale postanowiłam zaryzykować. Gdy spacerkiem, doszłam do tak zwanego centrum oniemiałam. Wokół było dość sporo ludzi, świetnie się bawiących, tańczyli i śpiewali choć zapewne połowa się nie znała ,nie zwracali na to uwagi, po prostu cieszyli się pełnią życia, i piękną nocą która im doskwierała. Ale jakoś, nie chciałam teraz być w pobliżu czyimkolwiek, więc udałam się do jakiegoś dziwnego miejsca, tu akurat nikogo nie było, pustka zupełne odludzie , ale nie przejmowałam się tym chciałam być sama. Weszłam jak się domyślam do parku, szłam przed siebie myśląc co dalej będzie, czy poznam nowych ludzi? Może nawet chłopaka? Kto wie mam nadzieję i największe marzenie by wszystko się ułożyło. Spojrzałam przed siebie, i zauważyłam, że poszczególne latarnie zgasły a drogę oświetlały teraz tylko gwiazdy, był to naprawdę piękny i niezapomniany widok, spojrzałam w lewo i ujrzałam ławkę, którą oświetlała jedna z latarń która akurat była włączona. Szłam w jej stronę i już po chwili na niej siedziałam, patrzyłam jak niebo jeszcze bardziej się ściemnia, usłyszałam jakieś krzyki których się trochę wystraszyłam, każdy szelest wydawał się być podejrzany, chciałam już wracać do domu, kiedy jakiś chłopak chyba w moim wieku, dosiadł się koło mnie. Muszę przyznać, że był naprawdę przystojny, włosy niedbale ułożone, idealnie dobrane ciuchy, i jeszcze zapach jego perfum był zniewalający, chciałam ujrzeć jego twarz lecz zasłaniały ją czarne okulary które zasłaniały jakiekolwiek uczucia. Spojrzałam w jego kierunku w momencie gdy on spojrzał w moim i nasze spojrzenia się spotkały, z twarzy wydawał się dość podejrzany taki…. Tajemniczy.
-Co taka dziewczyna, szuka w taki miejscu, zgubiłaś się?
Nie chciałam, powiedzieć mu prawdy był mi obcy, a co jeśli by mi coś zrobił? Nie mogłam nic powiedzieć, więc postanowiłam lekko zatuszować prawdę.
-Nie, nie zgubiłam się.. czekam na kolegę
-Taaak, a coś mi się zdaję, że najzwyczajniej w świecie się zgubiłaś
-Nie zgubiłam, po prostu spaceruję. Kurde!! Skarciłam się w myślach, a co jeśli mi coś zrobi?.
-O tej porze? Kto normalny spaceruje o tej porze?
-No ja i jak widać, także ty. Więc daruj sobie te pytania
-Nie ładnie tak do nieznajomego mówić, gdy nie wiesz zupełnie kim jest i czym się zajmuję
-A czym się nieznajomy…..
-Justin, jestem Justin
-Więc czym się nieznajomy Justin zajmuję, że mam się aż tak bać
Zapytałam na co chłopak, lekko zachichotał potrząsając głową.
-A czym się zajmuję, kochanie to już nie twoja sprawa. Więc ja ci zdradziłem swoje imię zdradzisz i swoje
-Tak. Po pierwsze nie nazywaj mnie kochanie, a po drugie nazywam się Sophii
-Jesteś tu nowa prawda
-Tak. Dziś się wprowadziłam… Przepraszam ale muszę już lecieć. Chciałam być jak najdalej tego miejsca, co to w ogóle miało znaczyć ‘’kochanie’’? przecież my się nie znamy.
-Odprowadzę cię. Spojrzałam w jego oczy, bo nie mogłam uwierzyć, że on mi proponuje coś takiego, i gdy tak już na nie patrzyłam, dostrzegłam… Troskę? Ale tak naprawdę, po prostu się w nich zatopiłam, były takie hipnotyzujące brązowe, a zarazem czarne z błyskiem. Skarciłam się, odwracając głowę w innym kierunku.
-Nie. Dam sobie radę zresztą ja cię praktycznie nie znam
-Znasz moje imię a to już coś, nieprawdaż. A jeśli chcesz być bezpieczna, daj się odprowadzić do domu bo tu za bardzo nie jest bezpiecznie, a przy mnie nikt cię nie skrzywdzi.
-Pod warunkiem
-Już mi się nie podobasz
-Dlaczego?
-Jaki to warunek?
-Pytam DLACZEGO!
-Zadajesz za dużo pytań, za dużo chcesz wiedzieć i podajesz warunki
-Nie jestem puszczalska jeśli o to ci chodzi. A jeśli chcesz mnie odprowadzić musisz mi powiedzieć coś o sobie
-Nie ma tego za wiele, i nie otwieram się przed obcą mi dziewczyną ale jeśli chcesz, zrobię wyjątek. Nazywam się Justin Bieber mam 19 lat i.. mieszkam tu od zawsze co jeszcze
-No nie wiem to za mało. Zadziornie się uśmiechnęłam widząc, że chłopak szuka wymówki by mnie odprowadzić
-A co jeszcze? skończyłem szkołę, mam zajebistą pracę, przy której się nie stresuję i jakoś mi się powodzi, ale już skończmy, też chciałbym się dowiedzieć czegoś o tobie
-To chodźmy opowiem ci w drodze. A więc przeprowadziłam się tu z tatą, by zacząć nowe życie po śmierci mojej mamy i zobaczymy jak to będzie
-Czyli masz tylko tatę
-W sumie to tak, jest najbliżej, wiesz moja rodzina mieszka we Włoszech a co z tobą? Mieszkasz sam
-Taaa.. niedaleko stąd, koledzy mieszkają ze mną wiesz…
Pokręciłam głową, na tak i niekontrolowanie zagryzłam wargę.
-Zawsze tak robisz?
-Co, co robię
-Już nic. Chyba miał na myśli wargę, ale to naprawdę zrobiłam nie kontrolując się.
Szliśmy, i rozmawialiśmy o wszystkim no nie tak dosłownie, trochę się poznawaliśmy, choć był mi całkiem obcy, wydawał się być nawet znośny, ale cholernie tajemniczy, jakby wiedział co ma mi powiedzieć, żeby nie powiedzieć za dużo.
……
Zanim się obejrzałam staliśmy już pod moim domem, nie wiedziałam kompletnie jak mam zbyć tego chłopaka, nie chciałam być nie miła ale było bardzo późno a mój tata spał. I wiedziałam, że jak się obudzi, i zobaczy, że mnie nie ma to będę miała tak zwany ‘’przypał’’.
-Więc to tu mieszkam, dzięki że mnie odprowadziłeś
-Nie ma sprawy, dasz mi swój numer?
-Niestety nie daje numeru, chłopakowi którego spotkałam przed chwilą
…..
OCZAMI JUSTINA
Była naprawdę niezła, ładne ciało, dupa, oczy, włosy, buzia, wszystko prócz jej charakteru, była naprawdę niezłą suką, choć pewnie sama o ty nie wiedziała, grała taką niedostępną, doszukiwała się prawdy dlatego pomyślałem już wtedy, ze będą z nią problemy, pilnowałem się tylko aby za wiele nie powiedzieć, gdybym tylko się wygadał dostał bym kulką w łeb, bo właśnie na tym polega moja robota.
OCZAMI SOPHII
-Więc naprawdę nie dasz numeru?
-Nie. Przykro mi
-Ta… mi też, ale jestem pewien, że jeszcze się spotkamy i może wtedy zmienisz zdanie?
-Może…
Powoli chłopak zaczął odchodzić, a ja zaczęłam otwierać drzwi spojrzałam jeszcze raz w jego stronę i teraz zobaczyłam, że on też nadal się gapił
-Tylko następnym razem nie łaź sama, o tak późnej porze do tamtego miejsca bo źle skończysz
-Grozisz mi?
-Eh.. Nie ale kto inny na pewno nie byłby taki miły jak ja
-Kto powiedział, że jesteś miły
Chłopak się lekko do siebie uśmiechnął i powiedział coś pod nosem
-Suka…
Nie usłyszałam co ale uśmiechał się nadal
-Co?
-Już nic na razie
-Ta…cześć
…….


No i mamy rozdział pierwszy!!! Mam nadzieję,że się wam spodobał, chciałabym również bardzoo podziękować tym 8 komentarzom pod prologiem<3<3 Naprawdę się cieszę,że ktoś czyta te wypociny:P Mam nadzieję,że pod tym również,nie zabraknie komentarzy:) KOOCHAM WAAS<3<3<3
I dziś jeszcze na http://true-love-with-you.bloblo.pl/ nowy rozdział,bądź jutro ale postaram się dodać jeszcze dziś:)<3
1eb448210005ce9f483c8087.jpg
7733c0bb002c10ba483c8080.jpg
pokój Soph.jpg
garderoba Soph.jpg
łazienka Soph.jpg
Tagi: Rozdział.1
28.04.2013 o godz. 19:06
ZWIASTUN



Miłość jest niczym. Jeśli nie jest szaleństwem, jeśli nie jest absurdem, zakazanym owocem i przygodą w krainie zła. W przeciwnym razie jest czymś, przyziemnym i banalnym, jest odpowiednim tematem do spokojnych piosenek na równinie.
.......
Ona zwyczajna dziewczyna, on zwykły chłopak czy aby na pewno?
Czy zwykły chłopak morduje ludzi….
Spotykają się ciemną nocą gdy już nikogo nie ma, drogę oświetlają im tylko gwiazdy i zapalone przybrzeżne latarnie.

- Jeśli chcesz być bezpieczna, daj się odprowadzić do domu bo tu za bardzo nie jest bezpiecznie a przy mnie nikt cię nie skrzywdzi.
-Kocham Cię!
- Uciekaj jak najszybciej od tego Gangstera!
Ostrzegali ją, nie chciała słuchać. Czy pożałuje swojego wyboru?
-Wytrzymamy to razem, uśmiech na twej twarzy choć twe serce się smuci.
-Tak jak długo mnie kochasz , możemy głodować ,możemy być bezdomni ,możemy być spłukani . Tak jak długo mnie kochasz ,będę Twoją platyną , będę twoim srebrem, będę Twoim złotem.
Wydawałoby się, że już wszystko będzie dobrze. Niestety właśnie teraz nadszedł czas aby pokazać co tak naprawdę znaczy ‘’Miłość’’
-Mój ociec….
-Zabije mnie gdy tylko się dowie
Jedyne z czym się kłócę to to, że czuję się jakbym potrzebował zmartwień z nową dziewczyną, ale trawa nie jest zawsze zieleńsza po innej stronie. Jest zielona tam gdzie ją podlewasz.
-Posłuchaj chłopcze moja córka jest dla mnie wszystkim , potrzebuje mnie, tak bardzo jak ja jej, i wiem, że kiedyś będę musiał pozwolić jej odejść, ale gdy to zrobię, ona będzie potrzebowała mężczyzny, a nie chłopca którym jesteś.
-Kocham ją i umiem zaopiekować.
-Tak wiem, ale powiem ci jakim typem chłopca jesteś, teraz ją kochasz ale czy na zawsze? Popatrz na mnie. Pewnego dnia ją zostawisz dla kogoś innego i złamiesz jej serce nie przeżył bym tego.
-Pan nie zna mnie, jej… Nas.
-I nie chce, i nie chcę znać ciebie, a teraz wsiądź do samochodu i odjedź, bo jak nie to nie skończy się to dobrze dla ciebie.
-A co zrobisz?
.......
-Ucieknij ze mną.
Dziewczyno wiesz, że Cię mam. My ,zaufanie... Kilka rzeczy ,których nie potrafię wymówić bez Ciebie . Mówiłaś mi ,że niebo jest granicą, teraz niebo to nasz punkt widzenia.
Więc wiesz ,że się kłócimy kochanie to prawda, ale wolę pracować nad tym z Tobą. Niż pójść do przodu i zacząć z kimś nowym.
As long as you love me……..
Chcesz wiedzieć jak potoczą się losy Justina i Sophii, czytaj opowiadanie http://my-heart-will-go-on.bloblo.pl/

Mam nadzieję,że wam się spodoba;) Bardzoo Dziękuuję za poprzednie komentarze,mam nadzieję,że nie zabraknie ich także pod tym<3
KOCHAM WAS<3
AS-Long-as-you-love-me-video-premiere.jpg
27.04.2013 o godz. 08:15
Justin Bieber ma 19 lat,mieszka w CALIFORNII,jego rodzina nie chce go znać,on sam tego nie chce.Justin należy do gangu,Lil Wayn'a kóry jest jeszcze bardziej groźniejszy od niego.
Jaki jestem? Jestem sobą, chłopakiem którego wszyscy się boją, chłopakiem którego nic nie interesuję i który nigdy się nie zakocha, przynajmniej tak było do póki nie pojawiła się ona. Na samą myśl czuję ogromne ciepło przeszywające moje ciało, tak bardzo ją kochałem, tak bardzo pragnąłem. Jaka ona jest… A przynajmniej była? Jest kochaną, uczynną, mądrą i bardzo piękną dziewczyną zawsze była taka pomocna, uczynna i dobra w przeciwieństwie do jej ojca który wszystko rujnuje, nie patrząc na uczucia innych, heh a pomyśleć, że byłem taki sam.. Zimnym, podłym, zakochanym w sobie mordercą.
Sophii Mallet ma 19 lat, mieszka na północnym wybrzeżu New Jersey wraz z ojcem Howardem, niedługo będzie mieszkanką gorącej CALIFORNII.
Jaka jestem, sama nie wiem, jestem jaka jestem. Nie jestem zbyt towarzyska nie lubię być w centrum zainteresowania, tak mnie wychowano. Odkąd moja mama zmarła, zamknęłam się w sobie zajęło mi bardzo długo, by przynajmniej w połowie, wrócić do siebie. Nie lubię ludzi, którzy nie szanują reszty, zakochanych w sobie zimnych narcyzów. Więc dlaczego ten chłopak? Zawsze mnie to zastanawiało, on miał dwie twarze, raz był czuły, namiętny a raz.. Zakochany w sobie, egoistyczny. Wiedziałam, że jego świat poruszał się zbyt szybko i spalał wyjątkowo jasnym płomieniem, ale pomyślałam wtedy: "Jak diabeł mógłby pchać mnie w ramiona kogoś, kto przypomina anioła gdy tylko się uśmiechnie?". Może to wiedział, kiedy mnie zobaczył. Zgaduję, że straciłam wszelką równowagę. I myślę, że najgorszą częścią tego wszystkiego, nie było utracenie jego. Tylko to, że zatraciłam siebie.
Howard Mallete, 45 lat. Wdowiec jego żona, zmarła na raka gdy Sophii miała 10 lat, pracuję jako reżyser filmowy. Wraz z córką przeprowadza się do CAIFORNII.
Moje życie jest przeznaczone na straty, nawet powinienem się do nich przyzwyczaić. Moja śliczna córka jest dla mnie całym światem po stracie żony, nie pozwolę aby wpakowała się w jakieś ‘’gówno’’. A ten chłopak? Zupełnie nie dla niej, nie przeżyłbym, gdyby złamał jej serce, zrobię wszystko aby nigdy więcej już się nie zobaczyli.
Caroline Lovato
Ma 19 lat i przyjaźni się z całym gangiem również z Justinem, tak naprawdę jest jedyną dziewczyną którą szanuję, od samego początku pokocha Sophii bardzo szybko się zaprzyjaźnią, Caroline jest dziewczyną Chrisa
.

Chris Parker
Ma 20 lat i jest chłopakiem Caroline jest czuły, miły i bardzo zabawny, także przyjaciel Sophii. Należy do mafii choć do niej wcale nie pasuje, nie jest taki jak oni.. Nie zabija niewinnych ludzi.
Drew Parker
Ma 19 lat, i jest młodszym bratem Chrisa. Jest gejem ale jest także czułym, zabawnym i bardzo odważnym chłopakiem który będzie także najlepszym przyjacielem Sophii. Obydwaj chłopacy zadają się z chłopakami z mafii
Wayn’a.

Thomas Wayne
Ma 20 lat, jest bratankiem a także pracownikiem założyciela mafii. Jest agresywny, zakochany w sobie ale ma poczucie humoru i gdy trzeba umie być naprawdę w porządku.
Lil Wayne.
Jaki jest, jest arogancki, agresywny i bardzo szybko można wyprowadzić go z równowagi, nienawidzi gdy ktoś staje na jego drodze. Nie lubi także ludzi zakochanych, czy powstrzyma Justina przed zakochaniem się w Sophii?.

Hej!! Są Bohaterowie,mam nadzieję,że wam się podobają?
Zdjęcia są pokolejii,jeszcze dziś powinien pojawić się Prologue/Zwiastun i pierwszy rozdział!!
Mam nadzieję,że wam się spodoba;)
KOCHAM WAS SIOSTRZYCZKI<3<3<3
just.png
justin bieber nowe opowiadanie 2.jpg
justin bieber nowe opowiadanie 3.jpg
justin bieber nowe opowiadanie.jpg
imagesCA6C2QNX.jpg
imagesCA16793D.jpg
imagesCAQ6P6I6.jpg
imagesCAX6L0TD.jpg
ojciec heward.jpg
caroline.jpg
chris parker.jpg
imagesCA970M2Q.jpg
thomas.jpg
lil wayne jj.png
Tagi: Bohaterowie
26.04.2013 o godz. 15:21
Hejka,nazywam się Dominika i na blo blo,jestem już od dawna.Zapewne znacie mnie z moich poprzednich blogów,które piszę nadal: http://true-love-with-you.bloblo.pl/ i http://justinbieber1.bloblo.pl/ . Od dawna mówiłam,że mam pomysł na nowego bloga.Nawet nie wiecie,jaką mam wenę,napisałam już bardzo dużo rozdziałów do tego opowiadania,i nie zgadniecie moja mama to przeczytała i powiedziała,że jest naprawdę dobre.Okazało się,że moja ciocia ma znajomości w takiej jednej redakcji która pomoże mi wydać książkę,na podstawie właśnie tej opowieści.Także już,się nie rozpisuję dziś dodam,prologue i bohaterów,jeżeli będzie duża ilość komentarzy także nowy rozdział pojawi się dzisiaj;)
Tagi: ......
26.04.2013 o godz. 13:28
My-Heart-Will-Go-On
They Call Me The Devil.
Skąd: CALIFORNIA
O mnie: Nazywam się Dominika,a to coś o mnie. Nikt nie potrafi jej zrozumieć,wszyscy mówią dziewczyna szalona,ona z nikim dogadać się nie umię.Słyszy tylko rady naprawiaczy, zmień się bądź taka jak inne, więcej się uśmiechaj za dużo płaczesz.Choć masz wszystko ciągle szukasz, pewnie sama nie wiesz nawet czego, gdy cię schwytać można to uciekasz.
statystyki
sekcja użytkownika
Aż dnia pewnego na komodzie prześliczny książę nagle stanął Kapelusz miał w zastygłej dłoni I piękny uśmiech z porcelany A w niej zabiło małe serce Co nie jest taką prostą sprawą I śniła, że dla niego tańczy A on ukradkiem bije brawo Lecz jakże kruche bywa szczęście W nietrwałym świecie z porcelany Złośliwy wiatr zatrzasnął okno I książę rozbił się "na amen" I znowu stoi obok lustra Na toaletce całkiem sama I tylko jedna mała kropla Spłynęła w dół po porcelanie Laleczka z saskiej porcelany twarz miała bladą jak pergamin na zawsze odszedł ukochany a ona wciąż tęskniła za nim Jej siostrą była dumna waza A bratem zabytkowy lichtarz Laleczka z saskiej porcelany Maleńka śliczna pozytywka.